Sattva Ayurveda: Caramel Blonde

Dawno nie pisałam o hennie i roślinnym farbowaniu włosów, bo dość długo trzymałam się jednej henny i nie testowałam niczego nowego. Dopiero teraz wypróbowałam „Karmelowy blond” marki Sattva Ayurveda.



Ziołowe farby to jeden z głównych tematów mojego bloga. Cała moja przygoda z blogowaniem zaczęła się od pisania o hennie i roślinnych farbach do włosów - wtedy jeszcze nie na mój blog, bo go nie miałam, tylko na blog koleżanki (niestety już nieistniejący).


Z natury mam nudny kolor włosów – bury, mysi, nic ciekawego, ale od chwili, gdy wypróbowałam rudy kolor – już z niego nie zrezygnowałam. Tego „naturalnego” koloru nie widziałam już od lat – pół życia oglądam go tylko na odrostach, które regularnie farbuję.


Z powodu alergii nie używam farb do włosów (tzn. chemicznych), tylko roślinne. Głównie hennę, ale też testowałam wiele kolorów roślinnych mieszanek. Tym razem zdecydowałam się wypróbować „Karmelowy blond” („Caramel Blonde”).


Miałam okazję poznać już inne kolory marki Sattva Ayurveda i opisywałam je na blogu. Pierwszym była cassia – jeszcze pod dawną nazwą marki – Swati. Potem na Ekocudach w  roku 2018 kupiłam czerwoną hennę (Henna Red). Następnie przyszedł czas na hennę light i jasny brąz (Light Brown) .



Nad „Karmelowym blondem” długo się zastanawiałam, bo to właściwie kolor dla jasnowłosych, a ja, z tymi wszystkimi warstwami henny na włosach stałam się całkiem ciemnowłosa. :-) Jaśniejsze mam tylko odrosty, które zresztą jaśnieją z czasem, bo coraz więcej włosów mam siwych...


Dodatkowo teraz latem słońce rozjaśnia mi włosy. Kiedyś to była moja plaga – po lecie słyszałam uwagi, że mam źle zrobione pasemka. ;-) A robiło mi je słońce, które świeci z góry, więc rozjaśnia mi głównie włosy na czubku głowy i wokół twarzy, a te pod spodem pozostają ciemniejsze. Pod henną też się to dzieje.


Roślinne farby nie rozjaśniają włosów. Ciemniejszym włosom nadają tylko połysk w określonym odcieniu, a czasem nawet ich nie widać.




Pomyślałam, że karmelowy blond może dobrze wypaść na takich rozjaśnionych słońcem włosach. Może ocieplić kolor (lubię ciepłe kolory, bo mi one pasują) i dodać złocisto-karmelowego połysku.


Kiedy jednak znalazłam kartę kolorów Sattva, zastanawiałam się, czy "karmelowy blond" nie jest dla mnie za jasny. Na naturalnym ten kolor wyszedłby pewnie dobrze, na włosach z henną - mógłby być ciekawy odcień, ale nie wiedziałam, czy nie będzie problemu z odrostami. Czy nie pozostaną jasne i odcinające się od reszty?


Z pomocą przyszła mi osoba z firmy Sattva Ayurveda – wymieniłam z nią kilka maili. Zapewniła mnie, że tego koloru używają blondynki i brunetki. I że u brunetek włosy nie będą rozjaśnione, ale mieszanka wzmocni je, nada blasku i odżywi, bo w składzie tej farby znalazły się henna, cassia, indigo, amla, bhringraj, neem i rumianek.


No i się zdecydowałam...


A efekty kompletnie mnie zaskoczyły.


Spodziewałam się, że kolor jest za jasny, a po spłukaniu farby z włosów, gdy były one jeszcze mokre, zdziwiłam się, jakie są ciemne! :-)


Po wyschnięciu były trochę jaśniejsze… niż mokre. Ale nadal odrobinę ciemniejsze niż kolor wyjściowy. :-)


O, takie:




Miałam piękny, ciepły, złocisty brąz, jakiego do tej pory chyba jeszcze nigdy nie udało mi się uzyskać. :-)


Ale, co ciekawe, taki kolor był tam, gdzie wcześniej pofarbowałam włosy henną. Na odrostach był jaśniejszy i trochę się odcinały.



Dodatkowym efektem było obiecane przez przedstawicielkę Sattva Ayurveda odżywienie włosów i połysk. Naprawdę, włosy były odżywione, loki sprężyste i lśniące, ładnie zdefiniowane.


Przed farbowaniem włosy miały mniej-więcej taki kolor, jak na poniższym zdjęciu. To stare zdjęcie, ale używałam ostatnio tej właśnie henny (BAQ z Mazideł) i kolor był właśnie taki.




A tak było po farbowaniu „Karmelowym blondem”.




Uzyskany kolor bardzo mi się podoba. Fajnie wygląda teraz, po lecie, przy trochę opalonej skórze.


Od farbowania minął ponad tydzień, włosy myłam w tym czasie 4 razy, ale kolor trwa, choć jest już słabszy i połysk też już nie ten, co zaraz po. Włosy nadal mają złocisty połysk, ale wydają się trochę jaśniejsze, co może wynikać z tego, że indygo zmywa się szybciej niż henna i zwykle tak się dzieje z mieszankami zawierającymi te dwa składniki.


Sięgnę jeszcze po tę farbę, ale będę farbować dwuetapowo, żeby uniknąć odcinających się odrostów. Kolor uzyskany na włosach pofarbowanych wcześniej henną bardzo mi się podoba.


Polecam tę farbę tym, którzy chcą uzyskać ciepły kolor, z  takim karmelowo-złocistym połyskiem, a przy okazji odżywić włosy. Poniżej skład (naturalny, same zioła!).


Skład:

Lawsonia Inermis, Cassia Obovata, Indigofera Tinctoria, Emblica Officinalis, Eclipta Alba, Azadirachta Indica, Matricaria Chamomilla.


To limitowany odcień, więc jeśli Was zainteresowałam, nie zwlekajcie, bo może go już nie być.


Stosujecie roślinne farby do włosów?




8 komentarzy:

  1. Piękny kolorek Ci wyszedł. Ja nie farbuję włosów, puki co stawiam na naturalność. Pewnie sięgnę po farbę jak pojawią się siwe włosy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie wyszły ciemniejsze, pięknie lśnią:) Nie miałam nigdy takiego koloru, ale używałam henny ciemny brąz, karmelowy brąz, czekoladowy brąz, czerwoną hennę i cassię. Mój faworyt to ciemny brąz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam kiedyś nad tą farbą. Ale no bałam się trochę takich żółtych tonów. Widzę, że efekt u Ciebie jest bardzo ładny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. jeju ten kolor wyszedł cudnie! jak jesienne liście z promieniami słońca:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie farbowałam włosów. Ani farbą "tradycyjną" ani roślinną ;) To bardzo ciekawe rozwiązanie, a skoro do tego odżywia i nawilża włosy to na pewno warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń