Ekocuda - moje zakupy

Wychodząc z targów Ekocuda, dzierżyłam w rękach siedem toreb z zakupami i czułam się jak jedna z tych bogatych neurotyczek z Manhattanu, które można spotkać w amerykańskich filmach. ;-)


Jednak w moim przypadku były to przemyślane zakupy, a nabyty zapas kosmetyków (głównie półproduktów) na pewno zostanie zużyty. :-) 

W relacji z IV edycji targow Ekocuda zapowiedziałam, że pochwalę się, co kupiłam i czas to zrobić. Obfotografowałam wszystkie zakupy i... mogę ich używać! :-)

Wy też fotografujecie kosmetyki przed użyciem? Na którymś blogu spotkałam się z zarzutem, że to świadczy o tym, że blogerki nie używają kosmetyków, bo nie widać na nich śladów używania. Ale wolę takie podejrzenia, niż zdjęcia ubabranych kosmetyków w opakowaniach z których złazi farba. ;-)

W czasie pierwszej edycji tych targów zaopatrzyłam się głównie w mydło i pastę do zębów. Teraz też zrobiłam zapas mojej ulubionej pasty do zębów Lavera (na stoisku była w dobrej cenie i w promocji). Jednak najważniejsze na mojej liście zakupowej były oleje. Przede wszystkim zależało mi na wypróbowaniu olejów, których byłam ciekawa, a jeszcze ich nie miałam oraz na uzupełnieniu zapasów tych, które znam i lubię.

Najbardziej zależało mi na oleju z kamelii japońskiej, zwanym tsubaki. Znalazłam go na stoisku Mydlarni u Franciszka. Przy okazji kupiłam olej z baobabu. Obydwa polecane są m.in. do cery dojrzałej, a moja już taka jest.


Kolejny olej, którego byłam ciekawa to olej abisyński. Znalazłam go na stoisku Your Natural Side. Na zdjęciu widać tez wodę różaną tej marki. Jestem jej ciekawa, bo choć hydrolat różany to mój ulubiony – różne marki mają go w różnych wersjach, a tej jeszcze nie znam.


Masło kakaowe i olej bawełniany już miałam. To pierwsze zakupiłam znów z myślą o lecie, które praktycznie już trwa. :-) Olej bawełniany dobrze się spisał na moich włosach, więc po latach przerwy postanowiłam do niego wrócić. Obydwa kosmetyki kupiłam na stoisku Natural Secrets.


Urzekło mnie nazewnictwo i poczucie humoru firmy Soap Szop, więc musiałam coś sobie u nich kupić.

Kto mnie zna, wie, jak lubię szopy, które są wyjątkowo zarąbistymi stworzonkami. :-) Poza tym oferta tej marki przesiąknięta jest wpływami literackimi z zakresu fantastyki. Są więc mydło Smaug, Krasnoludzkie oraz Yenneffer i ono właśnie trafiło w moje ręce. Urocza mikrobuteleczka była gratisem do zakupów.


Choć już dziewiąty rok jestem zdeklarowaną minerałoholiczką, nie miałam jeszcze dotąd żadnego kosmetyku marki Pixie. Teraz to się zmieniło, a do zakupu namówiła mnie Kasia Pokonieczna, która dobrała mi kolor.


Widziałam Kasię w akcji i wiem, że jest w tym dobra, więc jej zaufałam i mam podkład Pixie w opakowaniu nieco wróżkowatym i niestety mało przyjaznym dla fotografów.

Sattva to marka dawniej znana jako Swati. Miałam już cassię Swatti (tutaj wpis), a teraz wypróbuję sobie hennę. Opakowanie niestety połyskuje, bo jest zafoliowane. Nie ściągam na razie tej folii, bo zanim zacznę używać tej henny, muszę skończyć obecny zapas.


Siódmą torebkę wypełniły kosmetyki Lavera, głównie pasta do zębów którą już pokazywałam.


I tym sposobem przez pewien czas mam czym traktować skórę i włosy, choć oczywiście na pewno sięgnę jeszcze po inne rzeczy. Wrażeniami oczywiście podzielę się na blogu.

Kto jeszcze był na targach? Ciekawa jestem Waszych zakupów. :-)



15 komentarzy:

  1. Faktycznie przemyślane zakupy. Mi zawsze ciężko o rozsądek w obliczu takich dobrodziejstw.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym pewnie poplynela z zakupami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię tego czekania z otwarciem i zużyciem kosmetyków do zrobienia zdjęć - chyba jestem zbyt niecierpliwa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez robię zdjęcia przed użyciem! Jak nie ma zdjęcia - to nie używam produktów, nie ma bata :D W czasie trwania targów byłam w Warszawie, jednak nie znalazłam czasu żeby podjechać - z wymienionych przez ciebie komsetyków znam tylko Pixie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe kosmetyki zakupiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super nabytki :) też zazwyczaj robię zdjęcia przed używaniem kosmetyków :) ja wszystko mam szybko ubabrane :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam na Ekocudach tylko w kwietniu ubiegłego roku i też wyszłam z kilkoma torbami. Czułam się podobnie jak Ty :)
    Ja też na ogół fotografuję kosmetyki przed ich otwarciem. Rzadko zdarza mi się robić to w trakcie ich używania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wybieram się za to na Ekotyki w moim mieście w pięknym miesiącu maju i myślę, że podobnie wyjdę z pełnymi torbami zakupów. Również planuję kupić podkład mineralny z Pixie, który już znam i uwielbiam, ale także postaram się kupić próbki z innych, dotąd mi nieznanych firm typu Ecolore. Jestem fanką Wiedźmina więc mydło Yennefer bardzo mnie urzekło :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja byłam na Ekocudach w Gdańsku, ale nic nie kupiłam bo nic nie potrzebowałam :) Jestem z siebie taka dumna :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam na Ecocudach pierwszy raz ale już wiem, że nie ostatni. Gdybym tylko mogła wydałabym tam pół wypłaty ;). Sama skusiłam się na kilka produktów z Hagi i Your Natural Side.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super zakupy! Lubię oleje Your Natural Side ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zakupy, jestem ich mega ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pixie wyglada bardzo ciekawie i kuszaco :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zawsze staram się zrobić zdjęcie przed otwarciem :P. Fajne rzeczy zakupiłaś i szkoda, że o tym oleju bawełnianym przypomniałam sobie dopiero teraz, też bym go zakupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam na Ekocudach i wyszłam z tym co chciałam. Lepiej wcześniej sprawdzić ofertę firm i zanotować co by się chciało kupić. Czytałam, że jedna pani właśnie porażona gromem firm i miała mętlik co kupić na targach. Zaciekawiłaś mnie tą pastą z Lavery, ona jest bez fluoru ?

    OdpowiedzUsuń