W ubiegłym roku odwiedziłam sławetną niemiecką Drogerie Markt i wyszłam stamtąd z dużymi zakupami.
Co jakiś czas dzielę się wrażeniami z używania dostępnych tam kosmetyków i nadszedł czas na wpisy o kolorówce.
Zakupiłam tam bronzer i tusz do rzęs Alverde oraz wypiekany cień i lakier do paznokci P2. Kosmetyki były raczej niedrogie (nie mam pamięci do cen), a prezentowały się ciekawie.
Zacznę od bronzera, bo on najbardziej mi się podobał, ale... no właśnie...
Markę Alverde polubiłam – to kosmetyki ekologiczne w przystępnych cenach. Nie zawierają składników na bazie oleju mineralnego, syntetycznych zapachów, barwników i konserwantów. Nie są testowane na zwierzętach, a wiele ma wegański skład (i jest to oznaczone, co stanowi duże ułatwienie).
Miałam chęć jeszcze na cienie Alverde. Podobały mi się kolory cieni w paletkach, w sumie każdą mogłabym przygarnąć, a dwie w szczególności. Jednak postanowiłam na początek przyjrzeć się bronzerowi.
Wyglądał zachęcająco – wygodne opakowanie, dwa kolory – więc to właściwie nieomal „zestaw do konturowania”, naturalne składniki, żadnego talku... Dostępne są dwie albo trzy wersje kolorystyczne do wyboru.
Wybrałam najjaśniejszą. Kolory mi się spodobały – spokojny ocień bez śladu "pomarańczowej cegły".
Produkt wylądował w koszyku. Podobał mi się, dopóki nie zaczęłam go używać...
Próbowałam nałożyć go przy pomocy pędzla do makijażu mineralnego, wykonanego z miękkiego włosia i... zdziwiłam się nieco.
Włosie okazało się jakby zbyt miękkie do tego kosmetyku – ledwie go muskało. Trudno cokolwiek „nabrać” na miękki pędzel, tak bardzo zbity jest ten bronzer. Jak mniemam, zakładano, że będzie używany przy pomocy czegoś mocniej „ścierającego”. Nie przepadam za „drapakami”, więc nie sprawiłam sobie takowego specjalnie do tego bronzera.
Pomimo, że bardzo podobają mi się kolory, kosmetyk jest po prostu trudny w użyciu.
Na zdjęciu widać, jak wygląda po moich próbach używania go: „ubytek śladowy”, jak napisałby niejeden internetowy sprzedawca. ;-) Ale ja używać go chciałam...
Skład:
Mica, Glycerin, Parfum**, Glyceryl Caprylate, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Magnesium Aluminum Silicate, Dehydroxanthan Gum, p-Anisic Acid, Tocopherol, Sodium Levulinate, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Sodium Anisate, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Extract, Silica, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499
Przy okazji robienia zdjęć odkryłam, jaki fajny efekt daje odbicie liter z wieczka na kosmetyku. :-)
Używałyście produktów do makijażu Alverde? Jak wrażenia?
nie miałam nic z tej firmy - jeszcze a ten broznser woła kup mnie kup:)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy warto przez to, że taki jest sprasowany...
UsuńJa również nigdy jeszcze nie kupiłam z kolorówki Alverde, a chętnie bym sobie sprawiła zestaw tanich i naturalnych kosmetyków. Może poza bronzerem, bo po prostu nie używam takich produktów.
UsuńNie znam tej marki. na bronzer w takim razie się nie skuszę :)
OdpowiedzUsuńNie jest dostępna w Polsce - przynajmniej oficjalnie. :-)
UsuńAle na blogach się czasem pojawia - naturalne kosmetyki w przystępnych cenach.
nie miałam niestety nic od nich, bo dostępu do dm nie mam : c a bronzer wygląda na miły, tylko szkoda, że nie da się go na pędzel zaaplikować : c
OdpowiedzUsuńmam ich cala szafe u nas w dm-ie :) mialam kilka produktów i nie mam nic do marudzenia. swojego czasu uzywalam przez lata zel bezbarwny do brwi! rewelacja! polecam Ci go , jezeli jeszcze nie znasz :)
OdpowiedzUsuńA bronzer wyglada bardzo ladnie! Nie jest za pomaranczowy :)
Fajnie jest mieć dostęp do całych szaf DM-u... :-)
UsuńNie miałam tego żelu, nie znam go jeszcze.
Bronzer ma ładny kolor, ale mógłby być mniej sprasowany...
Nigdy nie używałam nic z tej firmy, ani w sumie o niej nie słyszałam :D Faktycznie ciekawa sprawa z tym bronzerem, ale trzeba przyznać, że kolor bardzo fajny :) To ostatnie (no i pierwsze) zdjęcie super, na początku myślałam, że ten napis faktycznie widnieje na bronzerze :D haha :D
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńO marce też nie słyszałam, dopóki nie trafiam w czeluść blogosfery. ;-) Nie jest dostępna w Polsce - przynajmniej oficjalnie.
Cień napisu faktycznie super wyszedł!!!!
OdpowiedzUsuńI chciałabyś używać i nie możesz....
Właśnie! :-)
UsuńAle ślicznot z niego! Nie miałam nic z Alverde ale nie powiem, zachęciłaś mnie do zakupu czegoś od nich :))
OdpowiedzUsuńMają też fajne paletki cieni, ale nie używałam, więc nie wiem, jak z nimi jest...
UsuńFaktycznie, świetny skład - aż żal, że u nas jest tak ograniczona dostępność niedrogich, kolorowych i naturalnych kosmetyków. Niby jest już Felicea, ale jakoś nie poszerzają swojej oferty... Co do konsystencji kosmetyku, to przypomina mi się piękny róż od Burżujki, który leży w szufladzie niemal nietkniety z tego samego powodu. Jeszcze na początku bawiłam się w skrobanie pazurem ale czy na serio muszę zanieczyszczac kosmetyk po to, żeby nabrać odrobinę na pędzel?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
lamadolamy.pl
Zgadzam się, że u nas dostępność takich kosmetyków to jeszcze nie to, co np. w Niemczech, ale i tak jest lepiej niż w wielu krajach...
UsuńMuszę się przyjrzeć Felicea zatem. :-)
Kompletnie nie mam styczności z produktami tej firmy, a o ich kolorówce słyszę po raz pierwszy :-) Tak czy owak z bronzera będziesz mieć chyba tylko pożytek estetyczny, bo do użytku jak widać się nie nadaje!
OdpowiedzUsuńNo właśnie... :-)
Usuńja mam z Alverde korektor, ale średnio u mnie się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńKorektora nie używałam, ale dobrze wiedzie, że "szału nie ma".
UsuńWygląda pięknie, ale raczej tez nie byłabym zadowolona. Nie lubię zbyt zbitych produktów. Ja ogólnie wolę kosmetyki, którymi można sobie "zrobić krzywdę", niż zbite, albo słabo napigmentowane. Miałam kiedyś taki róż z Bourjois, który miał przyjemny kolor, ale tyle się go musiałam nadrapać, żeby było coś widać na skórze, że ostatecznie nie chciało mi się z nim bawić rano i leżał nieużywany.
OdpowiedzUsuńJesteś drugą osobą w tych komentarzach, która ma takie doświadczenia z "burżujskim" różem. :-) Nawet nie wiedziałam, że one też takie sprasowane...
UsuńKompletnie nie znam ten firmy :)
OdpowiedzUsuńMarka własna DM, której nie ma w Polsce - pewnie dlatego nie słyszałaś.
UsuńPodoba mi sie w opakowaniu, szkoda ze tak ciezko go sie nabiera, nie lubie jak roze/bronzery sa takie 'oporne' we wspolpracy ;)
OdpowiedzUsuńJa tak samo.
UsuńDo alverde nie mam dostępu, ale może i dobrze. Jak wspomniałaś o drapaniu produktu to mi się przypomniały moje przeprawy z ziemią egipską i z różami Bourjois. Miałam z tego głównie frustrację :(
OdpowiedzUsuńHehe! Jesteś już 3. osobą w komentarzach do tego wpisu, która przekonuje mnie, żebym nie kupowała różów od Bourjois. ;-)
UsuńJa bronzerów nie używam bo za jasną mam karnację
OdpowiedzUsuńJa też mam jasną, ale on jest jasny, więc nadaje się do konturowania przy takich kolorach. :-)
UsuńNigdy nie używałam kosmetyków tej firmy, ale sprawdzę w Internecie co to za cudeńka:)
OdpowiedzUsuńNaturalna marka DM - niezłe składy mają i przystępne ceny. Niestety w Polsce trudno je kupić.
UsuńTen brązer będę omijać, ale może znajdę coś innego:)
UsuńŁadny kolor ;)
OdpowiedzUsuńkosmetyków alverde nigdy nie miałam ale słyszałam same dobre rzeczy:)
OdpowiedzUsuńJa też! Dlatego poczułam się rozczarowana tym.
UsuńNie używałam ;)
OdpowiedzUsuńNo szkoda wielka, że jest tak oporny w stosowaniu, kolorystycznie rzeczywiście wart uwagi.
OdpowiedzUsuńMam obecnie taki puder z Rimmela, ileż to muszę się namachać, aby go nałożyć... :)
Jest tak zbity, jak kamień ( dodam że wcześniej nie miałam kłopotów z tym pędzlem, więc to z pewnością nie jego wina ;)
Literki rzeczywiście ładnie się odbijają :) Robiłam kiedyś taką sztuczkę z Benefitowymi cieniami :)
Wkurzające są takie produkty.
UsuńA może to też kwestia przyzwyczajenia do bezproblemowych pod tym względem kosmetykach mineralnych? :-)
Taką samą sytuacje miałam z różem z Bourjois ;/
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńTy też? Jest Was już cztery! :-)
nie miałam ;p
OdpowiedzUsuńwww.kataszyyna.blogspot.com
Nie miałam styczności z tą marką, ale szkoda, że taki trudny w użyciu, bo kolory też mi się spodobały i podejrzewam, że bardzo ładnie wyglądałyby na twarzy, gdyby chciały dać się nabrać na pędzel..A tusz też taki ciężki w używaniu?
OdpowiedzUsuńTusz dopiero otworzyłam, napiszę o nim, gdy trochę poużywam!
UsuńMam ten sam bronzer i jest dokładnie to samo - normalnym pędzlem nie da się go nałożyć.
OdpowiedzUsuńPrzypomniałam sobie, że mam stary pędzel kupiony kiedyś z ziemią egipską i on daje radę (bo ta ziemia tak samo twarda, jak i Alverde).
Nie miałam Ziemi Egipskiej, choć podoba mi się. Ale jeśli ona też taka toporna, to dam spokój...
Usuńa może jest bardziej miękki pod górną warstwą?
OdpowiedzUsuńRaczej nie, chyba, ze bardzo głęboko. Nawet po "zdrapaniu" powierzchni jest sprasowany straszliwie.
UsuńSzkoda, że ciężko się używa, bo kolory bardzo ładne.
OdpowiedzUsuńA jak Ci się tusz Alverde sprawdza? Jadę w przyszły weekend do Berlina i już myślę co tam kupię. :D
Przetestuję ten tusz i dam znać!
UsuńAlverde ma też ładne paletki i mają limitowanki - też z naturalnym składem i ciekawymi kolorami!
Nie miałam ani jednego produktu tej firmy. No, ale tego bronzera na pewno nie kupię :)
OdpowiedzUsuńMnie do tej pory większość produktów Alverde dobrze służy.
UsuńEfekt na ostatnim zdjęciu świetny:)
OdpowiedzUsuńto prawda..niesamowity efekt. :)nie miałam jeszcze tego bronzera !!
UsuńEfekt odkryłam przypadkowo! :-)
Usuńkosmetyki do ciała z alvedre bardzo lubię, ale kolorówki jeszcze nie próbowałam, a kusi mnie od dawna! :)
OdpowiedzUsuńJa też lubię Alverde, a kolorówkę - właśnie zaczynam testować i jak na razie - rozczarowała mnie...
UsuńNie testowałam nic z tej firmy jeszcze. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. :**
Nie znam tej marki ..
OdpowiedzUsuńZ Alverde mam tylko masełka do ciała, kolorówki jeszcze nie miałam, mam za to lakiery P2 i mi osobiście przypadły one do gustu, te które mam sprawdziły się na moich paznokciach :)
OdpowiedzUsuńZ otworzeniem mojego lakieru poczekam do lata chyba. :-)
UsuńMaseł do ciała Alverde chyba nie miałam, ale kremów i serum bardzo dobrze mi się używało.
Z kolorówki Alverde miałam tylko kamuflaż i choć opinie na jego temat są różne u mnie sprawdzał się naprawdę fajnie, chętnie ponowiłabym zakup :) Co do bronzera, może warto spróbować zdrapać wierzchnią warstwę ?
OdpowiedzUsuńZdrapanie nie pomaga - choć nie drapałam bardzo głęboko.
UsuńKamuflażu nie miałam, ale zaciekawiłaś mnie nim.
Fotki świetne :) Zastanawiałam się nad nim, ale teraz już sama nie wiem, jest jeszcze kuszący bronzerek z Lavery, także może jednak on :)
OdpowiedzUsuńNie znam tego z Lavery, choć właśnie zaczynam poznawać tę markę. :-)
UsuńNigdy nie stosowałam kosmetyków kolorowych od Alverde. Za to miałam ich dwa produkty do pielęgnacji włosów. Były w porządku, aczkolwiek nie widziałam po nich efektu "wow", niestety.
OdpowiedzUsuńJa teraz używam szamponu Alverde. Jest w porządku. :-)
UsuńNigdy nic z Alverde nie miałam :(
OdpowiedzUsuńPierwszy raz słyszę o tej firmie! Osobiście nie używam bronzera, ponieważ nie potrafię znaleźć dla siebie odpowiedniego koloru :(
OdpowiedzUsuńPoszukaj w ofercie firm mineralnych! Ja tak znalazłam jasne bronzery. :-)
Usuńbronzer ok, ale ten lakier do paznokci z p2 to dopiero perełka ;)
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńChyba skuszę się na ten bronzer:) Tusz też mnie ciekawi, jeszcze nie miałam tego z Alverde.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej marce szczerze mówiąc:) Też nie lubię drapaków i unikam ich jak ognia :) Nie rozumiem jak można używać takich pędzli:)
OdpowiedzUsuńPolecam bronzer z catrice - bardzo ładnie i delikatnie podkreśla policzki :)