Blogowe zwątpienie i problemy z Instagramem

Dawno mnie tu nie było, więc na początek wyjaśnię, dlaczego zniknęłam. Otóż ogarnęło mnie tzw. „blogowe zwątpienie”, a właściwie „instagramowe zwątpienie”, które rozlało się na blog.



Od dawna można zauważyć trend wygaszania blogów i przenoszenia się blogerek na Instagram, ale już wiem, że na pewno tego nie zrobię. Mam profil na Instagram, ale nie zrezygnuję z bloga. Przekonałam się, jak łatwo stracić konto na Instagramie – i cały ten czas i pracę, jaki się w niego włożyło.


Bo profil na Instagramie to poświęcony czas i praca. Nawet jeśli prowadzimy go dla rozrywki i odprężenia (inaczej mówiąc hedonizmu i eskapizmu ;-)), wkładamy w to czas i pracę. Kradnąc nam profil, ktoś kradnie nam właśnie ten czas i pracę.


Znam kilka osób, które straciły długo prowadzone profile, w które włożyły dużo czasu i pracy. Niektóre zarabiały na tym – i nie uważam, że to jakieś „money for nothing”. Wszyscy, którzy tworzymy treści w internecie, wiemy, ile wysiłku to wymaga.


I te osoby nie mogą nic zrobić, by odzyskać swoje profile. Zabezpieczenia social mediów nie są doskonałe i bywa, że nie są wystarczające.


Wiele osób wierzy, że wystarczy „dwuskładnikowe uwierzytelnianie” czy „napisać do Instagrama”, ale to pierwsze wcale nie zabezpiecza przed próbami włamania, tylko utrudnia przejęcie konta. A to drugie… no cóż… znacie kogoś, komu „Instagram” odpisał? ;-)


Niedawno sama padłam ofiarą prób włamania. Ktoś próbował przejąć moje konto, zostało ono zablokowane i nie mogłam się na nie dostać. Miałam przesłać filmik, ale nie przesłanie nie udawało się.


Ręce mi opadły. Profil był, treści były, tylko mnie tam nie było, bo nie mogłam się dostać, odzyskać konta, przesłać filmiku… ;-/


Zastanawiałam się, czy nie dać sobie spokoju z Instagramem i blogiem. Bo po co wkładać w coś pracę i czas, kiedy w jednej chwili można to stracić?


Nie lepiej w tym czasie iść na spacer, poczytać, pospać, czy zrobić cokolwiek innego? Zamiast rozbudowywać profil i relacje, a potem w jednej chwili to stracić, żeby ktoś mógł wystawić na sprzedaż „profil instagramowy z 3,7k obserwatorów”? I zarobić sobie na jakimś cwaniaku, który chce być influencerem, ale nie chce mu się zaczynać od zera i ma nadzieję, że nikt się nie zorientuje, że obserwuje nie to, co chciał?


Po kilku dniach konto zostało odblokowane, ale potem sytuacja się powtórzyła i to trzykrotnie. Odzyskując konto dostawałam pytania, czy to ja logowałam się na konto z różnych części Polski i świata, w których na pewno mnie nie było...


Kiedy napisałam o problemach z Instagramem na moim profilu tamże, dostałam dużo wiadomości z poradami, żebym sobie ustawiła uwierzytelnianie dwuskładnikowe, ale właśnie mam to ustawione i chyba stąd te blokady i konieczność „uwierzytelniania się”.

Uwierzytelnianie dwuskładnikowe nie zabezpiecza przed próbami włamań, tylko je utrudnia – blokując konto. Problemem jest odblokowanie go przez właściciela.


Bardziej stabilnie jest na blogach, tylko blogów coraz mniej – bo coraz więcej osób przenosi się na Instagram. :-)


Jednak szkoda mi rezygnować. Nie chciałabym stracić tego, co stworzyłam przez prawie 9 lat blogowania i ponad 4 lata instagramowania.




Mój sposób na blogowe zwątpienie i zniechęcenie, to nie zmuszanie się, tylko odłożenie tego na jakiś czas. Dopóki się nie stęsknię. :-) Wiem już, że wcześniej, czy później będę chciała powrócić.


Teraz na krótkim urlopie uświadomiłam sobie, że potrzebuję więcej oderwania od obowiązków i że nadal lubię blogosferę i ten klimat, który tu panuje. Przyjazny, bezpretensjonalny, sympatyczny.


Wracając, już w pociągu robiłam więc listę i plany wpisów, a po powrocie uporządkowałam notatki o kosmetykach, które używałam w tym czasie. Bo kiedy nie blogowałam, nadal spisywałam spostrzeżenia na temat tych produktów, wiedząc, że wcześniej czy później wrzucę je na blog. :-)


Miewacie chwile blogowego czy instagramowego zwątpienia? Jak sobie z nimi radzicie?



17 komentarzy:

  1. Też mnie ogarnęło to zwątpienie. Ostatnio zablokowano dostęp do mojego fanpage na Facebooku, też nie doczekałam się ani odpowiedzi, ani pomocy. W końcu założyłam tam nową stronę, ciekawa jestem na jak długo :/ Spacer z tego wszystkiego to najlepszy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończy się to tak, że wszystkie pójdziemy na spacer! :-)

      Może się umówimy? Na pewno będzie fajnie! :-)))

      Usuń
  2. Chyba bloga nie można przejąć, zwłaszcza jak ma się wykupioną Domene. Ja też wolę to co stabilne, myślę, że mimo wszystko blogi przetrwają. Tylko to prowadzenie Instagrama zabiera za dużo czasu. Praktycznie cały dzień się na tym czasem siedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bloga też się można włamać i popsuć to, co ktoś zrobił. Tylko tam łatwiej odzyskać własność niż na IG, gdzie jest się tylko użytkownikiem.

      To prawda, że social media pożerają czas. Facebooka przestałam używać, bo szkoda mi było na to czasu.

      Usuń
  3. Też ostatnio rzadziej bywam na blog, niestety to jest bardzo czasochłonne a ostatnio tego czasu coraz bardziej brakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi szkoda, że teraz blogów coraz mniej, bo mimo, że IG jest takim szybkim narzędziem przekazu to blog daje więcej możliwości i swobody. Nie ma limitów długości tekstu etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!

      To jeszcze więcej powodów, by zostać na blogu. :-)

      Usuń
  5. Przykro mi, że coś takiego cie spotkało. Ja konto na instagramie mam i jednak tam coś codziennie wrzucam, ale x bloga nie chce rezygnować mam zbyt wielki sentyment do tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam codzienną aktywność na Instagramie. Ja teraz postanowiłam 2 razy w tygodniu coś wrzucać. :-) A kiedyś codziennie pisałam nowy post na blogu - ale też wtedy dużo się działo w blogosferze... Ech, te dawne czasy. ;-)))

      Usuń
  6. też kiedyś miałam zablokowane konto na Instagramie i teraz wiem, że jest bardzo nie trwałe. Wrzucam tam czasami coś, ale to blog zawsze będzie na pierwszym miejscu. Smuci mnie, że tak wiele blogów jest zawieszonych właśnie przez Instagram...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi też brakuje tych blogów. Tu jednak bardziej mi się podobało.

      Usuń
  7. Przykro, że miałaś taką historię z instagramem. Ja w ubiegłym roku miałam włąm na mój fanpage. Zanim doszłam co gdzie i jak minęło sporo czasu. Potraciłam klientów. Insta w zasadzie olewam. Nie dla mnie skróty myślowe, wypozowane zdjęcia. Profil firmowy leży, drugi taki jakby bardziej osobisty też. Za to uaktywniłam się w blogosferze. Fajnie jest poczytać o czymś, obejrzeć parę zdjęć, nie ma tu takiego pośpiechu, ilości followersów, statystyki są prywatną sprawą. Tylko czasem właśnie brakuje nowych wpisów, wczoraj myślałam o Tobie, co się dzieje, że tak Cię mało. Ale rozumiem, trzeba czasem odpocząć, zdystansować się, dać sobie czas.

    Jesteśmy bardzo przebodźcowani. Wszędzie naskakują na nas słowa, obrazy, dużo obrazów, dużo słów. Nawet jak wchodzę na zachodnie blogi szlag mnie trafia na pierdyliard wyskakujących okienek. A to film, a to reklama, a to zapisanie się na subskrybcję.....

    Cieszę się, że wróciłaś :)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To robimy odwrotnie, czy jakby się uzupełniamy! :-)

      Bo ja olewam Facebook. Na blogowym profilu nie byłam już pewnie ze 2 lata albo dłużej. Na prywatny wchodzę jak ktoś mi powie albo zadzwoni, że coś tam mam i muszę wejść. Półtora roku temu całkiem olałam, a wcześniej zawsze się zmuszałam - głównie właśnie z powodu pracy...

      Za to na Instagramie zawodowy profil mocno mi się rozbujał, a blogowy - trochę zaniedbałam przez prowadzenie tamtego, a po tych włamach to już nic mi się nie chciało przez dłuższy czas.

      Social media zajmują sporo czasu, którego ciągle brak, więc nawet wygodnie było się nimi nie zajmować.

      Chyba zacznę tęsknić za czasami, gdy nie było social mediów. ;-)

      Zgadzam się, że za dużo bodźców nas napada i też przez to nigdy nie lubiłam Facebooka.

      Wchodzi tam człowiek, żeby sprawdzić wiadomość, którą mu przysłał współpracownik i napada go milion wiadomości, posty różnych ludzi, którzy postują, żeby postować - kawy, piąteczki, itp. No i wszyscy narzekają - kawa za zimna, zupa za słona, upał albo brak upału. Nie dogodzisz... ;-))) A poza tym właśnie reklamy.

      A na blogach coraz więcej tego, co piszesz.

      Usuń
    2. Jeszcze sobie pomyślałam, że szkoda, że nie działasz na Instagramie, bo takie rzeczy, jak robisz, byłyby tam hitem.

      Usuń
  8. Super, że wróciłaś i nie rezygnujesz z bloga. ;) Przykro mi, że spotkały Cię takie nieprzyjemności związane z Instagramem. Podobnie, jak Ty mam konto na IG, jak i prowadzę blog i ani mi się śni przenosić się wyłącznie na IG.

    Blogi, mimo iż jest ich coraz mniej, mają w sobie klimat. Nie ogranicza Cię tu liczba znaków, w jednym wpisie możesz wstawić ile chcesz zdjęć. Mam też wrażenie, że relacje tworzone dzięki blogom są trwalsze. ;)

    Powodzenia w dalszej blogowej i instagramowej działalności! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa!

      Cieszę się, że nie przenosisz się na Instagram i nie rezygnujesz z bloga, bo lubię Twój blog.

      Zgadzam się, że blogi mają swój klimat i lubię tę atmosferę na nich. Brakuje mi tych, które znikły. :-(

      Usuń