Pole Henny: Henna Rajasthani

O hennie z Pola Henny naczytałam się sporo i od dawna chciałam ją wypróbować. Tym bardziej, że dostawałam pytania o tę hennę.



Był taki czas, kiedy bardzo chciałam wypróbować tę hennę, ale ciągle wtedy nie było jej w sprzedaży. W końcu jednak kupiłam ją sobie i to w większej ilości i stosowałam przez pewien czas, żeby dobrze ją poznać i opisać. A także dlatego, że byłam z niej zadowolona ;-). Tak, wiem, od razu zdradzam, że jest to dobra henna, więc po co czytać resztę postu, ale jeśli chcecie wiedzieć więcej, to nie macie wyjścia. ;-)

Chciałam wypróbować tę hennę przede wszystkim dlatego, że ma ona certyfikat Body Art Quality, co oznacza naprawdę dobrą jakość. Lubię henny BAQ i zawsze chętniej wybiorę taką niż „zwykłą hennę”. Naprawdę widać różnicę.

Wg deklaracji na stronie Pola Henny i sklepów sprzedających tę hennę „roślina ta jest uprawiana w najczystszych rejonach Rajasthanu w Indiach. Proszek jest rewelacyjnie zmielony (posiada certyfikat Body Art Quality).” To też brzmiało zachęcająco.


Wszystkie te informacje w połączeniu z zachwytami dziewczyn nad tą henną sprawiły, że doszłam do wniosku, że to może być najlepsza henna dostępna na naszym rynku i bardzo się na nią nakręciłam. Kiedy udało mi się ją kupić, nie mogłam się doczekać, aż ją nałożę (a byłam akurat świeżo po farbowaniu, więc musiałam trochę poczekać). I może właśnie dlatego byłam nią trochę rozczarowana? Nie chcę tu powiedzieć, że to jest zła henna – przeciwnie, to bardzo dobra henna. Ale po wszystkich tych peanach spodziewałam się chyba henny doskonałej. ;-)

Miałam nadzieję, że może dłużej utrzyma na moich włosach połysk, który zwykle po max. 2 tygodniach znika, pozostawiając włosy przesuszone. To przesuszanie udało mi się ograniczyć trzymaniem henny przez krótszy czas, ale nie wyeliminowałam go całkowicie.

Jednak jest to bardzo dobra henna i obok henny z Mazideł, moja ulubiona. Jednak ta z Mazideł u mnie wygrywa pod względem połysku i odżywienia włosów. Henna z Pola Henny trochę jej tu ustępuje, ale za to wygrywa pod względem koloru – jest odrobinę cieplejszy niż kolor henny z Mazideł. W cieplejszych odcieniach wyglądam lepiej, więc byłam bardzo zadowolona z tego koloru. Różnice są jednak niewielkie, widoczne w dobrym świetle i potrzebowałam kilku farbowań i wielu zdjęć, żeby je dostrzec i upewnić się, że coś jest na rzeczy.

Obydwie farby mają w składzie wyłącznie hennę (lawsonia inermis), z tym, że henna z Pola Henny pochodzi z Rajastanu, a henna z Mazideł z Pakistanu.


Zdjęcia włosów już pokazywałam we wpisie o toniku Khadi, ale jest też na nich ta właśnie henna i dobrze widać efekt, jaki daje po farbowaniu. Nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć tuż po farbowaniu, tutaj widzicie ją po 2 albo 3 myciach, ale kolor i połysk są widoczne.

Na stronie Pola Henny zamieszczono instrukcję stosowania jej, ale przyznam, że przeczytałam ją dopiero teraz, przygotowując ten wpis. Henny użyłam tak, jak robię to od lat (mam już ponad dwudziestoletnie doświadczenie w tym zakresie ;-) - a od prawie 8 lat bloguję o tym). Umyłam włosy, nałożyłam hennę, która dojrzewała kilkanaście godzin w cieple i przykryłam włosy czepkiem.


Instrukcja na stronie Pola Henny zaleca trzymanie henny na włosach od 2 godzin wzwyż. Przy moich suchych włosach długotrwałe trzymanie henny nie jest wskazane – może spowodować ich przesuszenie. Trzymam więc hennę około 45 minut i tyle mi wystarcza. Kolor jest intensywny i trwały. Jest to jednak sprawa indywidualna, jak wynika z komentarzy pod wpisami o hennie oraz z tym, co czytam na innych blogach. Wiele zależy od włosów i po prostu trzeba znaleźć swój czas (o czasie trzymania henny na włosach napisałam kiedyś tutaj).

Ostatnio zdarzyło mi trzymać tę hennę na włosach ok. pół godziny i to okazało się wystarczające. Włosy były pofarbowane tak, jak zwykle, gdy trzymam ją 40-45 minut. Kolor był intensywny i trwały, a włosy farbuję co 3 tygodnie tylko z powodu odrostów (naturalny kolor mam znacznie jaśniejszy, więc odrosty wyglądają nieciekawie).

Na pewno jeszcze będę wracać do tej henny, na przemian z tą z Mazideł. Ale oczywiście będę testować też kolejne ciekawe naturalne farby roślinne i opisywać je na blogu, bo jest to moje małe hobby. Wpisy o moich eksperymentach z roślinnymi farbami do włosów znajdziecie pod tagiem „henna”.

Stosujecie roślinne farby do włosów?


33 komentarze:

  1. Nie stosuję henny, farby od półtora roku też nie, czekam aż mi całkiem włosy zbieleją :D Kolor włosów przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Podziwiam! :-)
      Ja chyba jestem skazana na farbowanie. Aby wrócić do naturalnego koloru musiałabym chyba zgolić włosy! ;-)

      Usuń
  2. ładny masz kolorek, lubię takie właśnie odcienie

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny odcień :D. Ja akurat czekam sobie aż moja dzisiejsza mieszanka na włosy się przegryzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, co w niej się znalazło. :-)

      Usuń
  4. Henny używałam raz bardzo dawno temu i nie byłam zadowolona z efektów kolorystycznych. Aktualnie wracam do naturalnego koloru włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie byłaś zadowolona z koloru. Naturalny kolor włosów to chyba najlepsza opcja - jeśli tylko lubi się swój naturalny kolor. :-)

      Usuń
  5. Nie uzywam henny, ale pieknie wyglada na puklach wlosow :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolorek twoich włosów bardzo mi się podoba :D Może kiedyś skuszę się zrobić hennę :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. henny nie używam, ale użo dobrego oniej słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  8. I have never used henna, but I would like to give it a try.
    Thank you :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie farbowałam włosów henną, trochę się boję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Stosuję od lat..kiedyś hennę i jej mieszanki, a teraz katam z kasją na hibiskusie czy amli, czasem z innymi dodatkami. Wreszcie mam bardzo naturalny i chłodniejszy brąz, nawet z lekko srebrzystym połyskiem pod światło.
    Masz piękne włosy:). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!

      I super, że znalazłaś swój kolor i dającą go mieszankę. :-)

      Ja idę bardziej w ciepłe brązy, bo mam taką ciepłą kolorystykę, chłodne odcienie mi nie służą.

      Usuń
  11. Ja szukam właśnie dobrej henny! Tak wiec wpis mi się bardzo przydał.

    Bardzo mi sie podobają Twoje włoski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I cieszę się, że wpis może się przydać!

      Usuń
  12. Jak dla mnie to nowość, ale bardzo zaciekawiłaś mnie tym tematem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henny? To jest temat rzeka, do tego fascynujący! ;-)

      Usuń
  13. Coś nowego. Słyszałam już o tym ale namacalnie nigdy nie widziałam. :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka
    Jelonkowa

    OdpowiedzUsuń