Olej abisyński

Olej abisyński kupiłam na poprzednich Ekocudach, stosowałam go głównie zimą, a ostatnio skończyłam butelkę i dzielę się wrażeniami.


Już wcześniej miałam ochotę przetestować ten olej, gdy poczytałam o jego właściwościach, ale gdy zamawiałam oleje i inne półprodukty w swoich ulubionych sklepach, nie było w nich tego oleju. Gdy zobaczyłam go na stoisku, nie wahałam się: musiałam w końcu go poznać.

Olej abisyński (Crambe Abyssinica Seed Oil) pozyskiwany jest z nasion modraka abisyńskiego (Crambe Abyssinica), zwanego również katranem abisyńskim lub kapustą abisyńską. Roślina ta jest spokrewniona z „kapustnymi”. Jest też rośliną oleistą, jej nasiona zawierają około 30% oleju o wysokim stężeniu nienasyconego kwasu erukowego oraz kilka innych kwasów tłuszczowych: palmitynowy, oleinowy, linolowy, stearynowy, linolenowy arachidowy, behenowy i lignocerynowy. 

Olej ma jasną barwę i jest niemal bezzapachowy, konsystencja jest trochę gęstsza niż w przypadku większości olejów roślinnych. To trochę „cięższy” olej, ale ja takie lubię! :-)

Do suchej skóry i włosów jest po prostu znakomity. Myślę, że takie oleje dobrze się sprawdzają także w przypadku przesuszeń oraz w czasie, gdy powietrze jest suche i skóra i włosy potrzebują intensywnego odżywiania.

Olej ten uważany jest za bezpieczny: nie powoduje alergii i podrażnień. Jest też stabilny – ma dużą odporność na utlenianie i temperatury.

Niektóre sklepy zalecają mieszać go z innymi olejami, ale można go stosować w stężeniu 100% i ja tak robię. Stosuję go tak nawet pod oczy i nie zdarzają się żadne podrażnienia.

Olej polecany jest do skóry suchej i dojrzałej, z widocznymi zmarszczkami, które ma wygładzać. Ja tam zawsze pozostaję sceptyczna wobec takich obietnic ;-) Jednak prawdą jest, że olej dobrze nawilża i odżywia skórę. Dzięki niemu skóra staje się miękka, elastyczna i nawilżona. Podobnie zresztą działają inne oleje. 

Plusem tego jest trochę większa intensywność, dzięki trochę cięższej konsystencji. Dobrze i szybko się wchłania. Świetnie mi się sprawdzał zimą, w sezonie kaloryferowym i w czasie mrozów. Wraz z masłem kakaowym ratował mi popękane na mrozie dłonie (szczególnie palce, wystające z „rękawiczek do robienia zdjęć”).

Dobrze służył też moim włosom, ale przypominam, że mam bardzo suche. Nie wiem, czy na tłuste włosy nie byłby za ciężki. Ale być może to nie byłoby problemem, gdyby odpowiednio go zmyć? Nigdy nie miałam tłustych włosów, więc trudno mi się wypowiadać o ich pielęgnacji.

Tymczasem planuję zakup kolejnej buteleczki – na lato, choć obecnie moim olejowym ulubieńcem pozostaje olej z kamelii japońskiej (tsubaki). W końcu zaczęły się ciepłe dni i czas, kiedy znowu trzeba wspomagać skórę, szczególnie suchą, a taki „tłuścioch” świetnie się do tego nada.

Znacie ten olej?


12 komentarzy:

  1. Moja skora nie lubi olejow, ale moze zima sproboje z tym abisynskim, moze sie przekonam hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego oleju, musiałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam, ale brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie stosowałam tego oleju, ostatnio jestem ogromną fanką olejków z Ministerstwa Dobrego Mydła. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam o tym olejku, ale nigdy po niego nie sięgnęłam, bo ogólnie w pielęgnacji twarzy boję się trochę takich produktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesting post dear! thanks for sharing, xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Musi pachnieć pięknie w całym domu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o takim oleju. Zapisuję na listę do sprawdzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spotkałam się wcześniej z tym olejem, ale mnie zaciekawił ^^
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. w sumie też nigdy go nie widziałam a chętnie sie przekonam co to :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam, najfajniejsze jest to, że ten olejek jest bezzapachowy, i doskonale działa na zniszczone włosy :)

    OdpowiedzUsuń