Bye bye teflonie! Naleśniki i patelnia Neoflam.

Miał być przepis na naleśniki, ale niestety... okazało się, że nie potrafię go podać... ;-)


Nie smażyłam naleśników od wielu lat, a kiedy je smażyłam wszystkie składniki odmierzałam „na oko”.

Specjalista od naleśników, który od lat je dla mnie smaży, też nie potrafi podać przepisu, bo też wszystko odmierza „na oko”.

Z czystej ciekawości spytałam znajomych o przepis na naleśniki. Nikt nie potrafił podać proporcji. Wszyscy twierdzą, że odmierzają składniki „na oko” ;-)


W internecie jest wiele przepisów, których autorzy podają proporcje, więc jeśli nigdy ich nie smażyliście, a macie ochotę, lepiej zajrzyjcie do nich. ;-)


O tej porze roku najbardziej lubię naleśniki ze świeżymi owocami. Czasem ubijam do nich słodką śmietankę (tak, wiem, ma dużo kalorii, ale nie ma takiej kalorii, której nie dałoby się spalić! ;-))


Przy okazji naleśników pochwalę się Wam nową patelnią, która sprawiła, że jej poprzedniczka, pokryta warstwą teflonu, musiała odejść.

Niedawno pytałam Was czy nie znacie przypadkiem godnej polecenia patelni ceramicznej. Chciałam sobie taką kupić, a zależało mi na tym, żeby była dobrej jakości i żeby nie trzeba było wkrótce jej wymieniać.

Niedługo potem kupiłam sobie taką patelnię. Zdecydowałam się na produkt firmy Neoflam. Trafiłam na ciekawą promocję oraz sprzedawczynię, która udzieliła mi bardzo wyczerpujących informacji na temat produktu i jego używania.


Ponadto bardzo spodobało mi się wzornictwo patelni Amie. Od razu zdecydowałam się na zieloną z ciekawym efektem gradientu na powłoce zewnętrznej. (Świetnie wyglądała także czerwona patelnia).


Moja patelnia ma 28 cm średnicy. Pomimo grubych ścianek i dna (5 mm) jest lżejsza niż sądziłam. Wewnątrz i na zewnątrz pokryta jest ceramiczną powłoką nieprzywierającą Ecolon™. Wg producenta „Ecolon jest to powłoka wytworzona na bazie ceramiki, głównie z dwutlenku krzemu (znanego również jako krzemionka lub SiO2), materiału najpowszechniej spotykanego w środowisku naturalnym w postaci kamienia lub piasku. W przeciwieństwie do tradycyjnych naczyń kuchennych z powłoką nieprzywierającą (PTFE), Ecolon nie jest szkodliwy dla środowiska i człowieka.”


Od dłuższego czasu zamierzałam pozbyć się naczyń z powłoką teflonową i w końcu tak zrobiłam. Jak dotąd ani przez chwilę nie tęskniłam za „teflonem”.

Patelnię kupiłam na początku sierpnia, więc mam ją już prawie dwa miesiące. Wygląda jak nowa, choć używana jest niemal codziennie. Nie tylko do smażenia, ale chyba jeszcze częściej do odgrzewania jedzenia.


Do powłoki rzeczywiście nic nie przywiera. Dzięki temu dodaję teraz znacznie mniej tłuszczu do smażenia, a w przypadku niektórych potraw (np. odgrzewanych warzyw) zupełnie przestałam go dodawać. Przy krótkim smażeniu nic nie przywiera, a dno nagrzewa się równomiernie.


Świetnie i szybko się ją myje (miękką gąbką). Plusem jest dla mnie estetyczny wygląd i ciekawy kolor tej patelni. Teraz mam chęć na kolejne produkty z powłoką ceramiczną. ;-)

Jestem z niej bardzo zadowolona i z czystym sumieniem mogę ją polecić. Dodam jeszcze, że patelnie są sprzedawane bez pokrywek – trzeba je dokupić.


63 komentarze:

  1. przez Ciebie jestem głodna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też składniki na przygotowanie naleśników odmierzam "na oko". Próbowałam kiedyś szukać przepisów na internecie, ale i tak najlepsze naleśniki wychodzą ze składników odmierzanych "na oko".

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam garnek z ceramiczną powłoką i nie zamieniłabym go na żaden inny, planuję nawet dokupić kolejny. A patelnia ma boski kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie też się teraz marzy taki garnek. I też w tym kolorze, choć czerwony też jest kuszący, taki bardziej "klasyczny".

      Usuń
  4. poszukuje nowej patelni i z nieba mi spadlas. niestety chcialam kupic cos do 70 zł... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za nią dałam coś około tej ceny w promocji, na którą trafiłam. :-)

      Usuń
  5. i ja na oko naleśniki smażę :) Przynajmniej można dodać sobie co kto lubi :) Patelnia swietna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też robię naleśniki "na oko" :) a patelnia ma piękny kolor, idealnie by pasowała do mojej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja daję szklankę mąki, pełniejszą szklankę mleka, całe jajki, dwie łyśki oliwy(czasem mniej, czasem więcej..) i dwie łżki cukru(jak nie mam żadnych słodkich dodatków, ale moja babcia np. daje jedną łyżeczkę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rządzisz! Wreszcie ktoś wie, ile czego daje do naleśników! ;-)

      Usuń
  8. Zawsze robię 'na oko' i nie udało mi się zepsuć naleśników - o dziwo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja prawie wszystko gotuję na oko, tylko podczas pieczenia ciast wolę nie ryzykować. Aha, jeszcze coś - patelnię smaruję słoninką - pewnie tylko ja używam tego anachronicznego sposobu, ale wg mnie naleśniki wychodzą wtedy najładniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam! Swoje pierwsze naleśniki smażyłam ponad 20 lat temu na zwykłych żeliwnych patelniach i smarując je słoniną nabitą na widelec i tak mi zostało do dzisiaj :) I jeszcze ciasto na pół godziny odstawiam, żeby się nie rwało i było bardziej elastyczne. Czy to działa? Nie mam pojęcia, nigdy nie sprawdzałam, jak się spisują przygotowane od razu:) Pewne rzeczy po prostu automatycznie chyba wykonujemy, bez zastanawiania się nad ich sensem.
      A patelnię chcę taką - czerwoną !

      Usuń
  10. uwielbiam kolorowe naczynia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i naleśniki takie jak ze zdjęcia ♥

      Usuń
  11. też nie potrafiłabym podać precyzyjnego przepisu na naleśniki - "na oko" to moje drugie imię ;)
    a patelnia świetna, tez myślę nad sprawieniem sobie podobnej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha!

      Mam podobne "drugie imię" ;-)

      Usuń
  12. Nie pomyślałabym, że kiedyś to napiszę - ale super patelnia :D Chyba powoli zaczynam doceniać takie rzeczy. O ceramicznych powierzchniach dowiedziałam się niedawno, ale w przyszłości chyba będę celować w takie wyposażenie. Jak sobie pomyślę, że niechcący zeskrobany i zjedzony teflon zostaje w organizmie całe życie, to aż mi niedobrze :P

    Co do naleśników, ja zazwyczaj trzymam się przepisu, bo potrafię spalić wszystko i w kuchni jedynie dobrze się sprawuje jedynie jedząc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patelnia naprawdę jest super!

      I w dużej mierze przyciągnął mnie jej wygląd.

      Wcześnie oglądałam inne - takie "praktyczne", a ta była taka... ładna! Uwielbiam takie zielenie i od razu wyobraziłam ją sobie w kuchni. ;-)

      Kiedy pogadałam z bardzo kompetentną sprzedawczynią i jeszcze zobaczyłam cenę (przystępną, zwłaszcza w promocji) byłam zdecydowana, ze chce właśnie tę. ;-)

      Wybór okazał się trafny. Po prawie 2 miesiącach intensywnego używania patelnia jest jak nowa i świetnie się sprawdza.

      Dlatego całkiem bezinteresownie ją polecam :-)

      Usuń
  13. Ja u siebie nie robię naleśników. Gazownia podciąga nam jakiś dziwny gaz i w całym bloku ludzie narzekają, że naleśnik z jednej strony na patelni smaży się... 10 minut. Woda na herbatę gotuje się w 25. :D Ale kiedy robiłam je dawno z mamą, też odmierzałyśmy na oko. Mój brat również takiej miarki używa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie wszyscy tą miarką mierzą, choć znalazło się kilka wyjątków. ;-)

      Współczuję tych problemów z gazownią. U mnie gaz działa świetnie, a znajomi, którzy mają już tylko prąd zazdroszczą tych płomieni pod dnem garnków, gdy siedzą przy stole i patrzą, jak gotuję. ;-)

      Usuń
  14. Ja też robię naleśniki "na oko". Po prostu konsystencja musi być dobra :)

    A ta Twoja patelnia nie dość, że taka funkcjonalna, to jeszcze taka ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na początku swojej przygody z naleśnikami sprawdzałam przepis, ale teraz robię na oko :) I mam specjalną patelnię do naleśników, kupioną bodajże w Rossmannie i bardzo dobrze się sprawdza ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznam się, że jestem totalną ignorantką w kwestii teflonu ale jeżeli gdzieś w oko wpadnie mi podobna patelnia do Twojej, to kupię :)

    A co do przepisu na naleśniki, proporcje zależą na ilość osób/porcji. U mnie "na oko" nie funkcjonuje w kwestii pieczenia, czy przyrządzania takich smakołyków jak naleśniki :) jedynie przyprawy mogę dać "na oko" bo to już moje upodobania smakowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to też "rządzisz"! Ja w obliczu konieczności podania przepisu na naleśniki stanęłam z opadniętymi rękami. ;-)

      No i naprawdę, od kilkunastu lat (chyba, nie pamiętam dokładnie) ich nie smażyłam, bo mój mąż robi to dużo lepiej. ;-)

      Usuń
    2. U Nas to było tak, że dla mnie kuchnia stanowiła obszar obcy, totalnie. Jednak jak zamieszkaliśmy razem i na swoim, to jednak robi dużą różnicę. I w kwestii naleśników zdawałam się na męża, który robi "na oko" :D i to jest jedno z popisowych dań w Jego wykonaniu :))) Ale zaczęłam podpatrywać i modyfikować, po swojemu. W rezultacie sama zaczęłam robić na mleku kokosowym i piec na oleju kokosowym, i choć mój mąż kokosa nie cierpi , to uważa że naleśniki w takim wydaniu są pierwsza klasa :D

      Od czasu do czasu robi swój mistrzowski popis i pogodził się, że kuchnia została opanowana przeze mnie w 100%. A gdyby ktoś kiedyś mi o tym powiedział, to popukałabym się w czoło.

      A co się tyczy ilości, to odkryłam że to ma znaczenie jak mieliśmy kilka razy gości i zażyczyli sobie naleśniki. No i nagle okazało się, że proporcje "na oko" zmusiły do wyciągnięcia wspólnych wniosków i jednogłośnie uzgodniłyśmy, że tak musi być. Wcześniej nie zwracałam uwagi :P

      Za to Tata mi zawsze powtarzał, że pewne czynności wchodzą w krew i są tak oczywiste, że po prostu się nie zastanawiasz, bo wyjściowy przepis staje się jak mantra. Nie myślisz o nim tylko robisz :) A On rządził w kuchni, miał niesamowitą rękę :)

      To się rozpisałam.

      Usuń
  17. ale super dzisiaj robię naleśniki na obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  18. ale super dzisiaj robię naleśniki na obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ale super dzisiaj robię naleśniki na obiad :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam naleśniki :) Z serem czy dżemem - mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy pytałam mamę o przepis, to też robi "na oko" :D Krew mnie zalewa, bo nadal nie wiem jak je zrobić! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz... bierzesz wszystkiego "na oko"... :-)

      Usuń
  22. Też myślę o takiej patelni, ale to dopiero w planach.

    OdpowiedzUsuń
  23. O ja właśnie poszukuję jakiejś fajnej patelni ceramicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czystym sumieniem mogę polecić taką, jak moja. :-)
      Nie jest to wpis "subtelny product placement", naprawdę :-)

      Usuń
  24. Też zawszę robię na oko ;) wiem, jak ma ciasto wyglądać i smakować ;) i mieszam, i zawsze wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  25. mmm pyszności... patelnia prezentuje sie rewelacyjnie...

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam.
    Na moim blogu odbywa się konkurs - http://pannapatrycja.blogspot.com/.
    Do wygrania wiele nagród, warto spróbować!
    Zachęcam do wzięcia udziału, pozdrawiam cieplutko, Panna Patrycja. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyglądają mega smakowicie. :) Ja zawsze jak robię naleśniki to mam manię podrzucania nimi pod sufit haha.:D
    Słyszałam własnie, że ta patelnia jest rewelacyjna.! :)
    Pozdrawiam i obserwuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Potrafisz tak podrzucać naleśniki? I nie masz potem kuchni do sprzątania? ;-)

      Usuń
  28. :) fajna ta patelnia.
    A naleśniki robi się tylko na oko;) choć kojarzę,że moja Mama bazuje na systemie jedynkowym:) 1szkl mąki+1szklanka mleka+1jajo a jak coś nieteges... to kończy się systemem uzupełniania składników systemem na oko:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł z tym systemem jedynkowym :-)

      Usuń
  29. Uwielbiam naleśniki w każdej postaci i na słodko i na słono i na ostro, mniam. I oczywiście też robię je " na oko" :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Przypomniałaś mi, jak dawno nie robiłam naleśników! Mam teraz mnóstwo sezonowych owoców, a owoce w naleśnikach to zawsze dobra rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. :-) Moje ulubione nadzienie. :-)

      Usuń
  31. Ale mnie naszła ochota na naleśniki *.* Ja niestety nie umiem gotować nic na oko i strasznie się wścieka, gdy ktoś mi podaje taką "miare" :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytając posta uświadomiłam sobie, że też nie potrafiłabym podać proporcji :D Dawno nie jadłam naleśników, ale ochoty mi narobiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Naleśniki wyglądają pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie też jest na oko - w końcu tak tata uczył ( tak samo uczył rzucać i obracać naleśniki w powietrzu) za to to co sama sprawdziłam to to, żeby nie smażyć na patelni teflonowej. To nie to samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Ty też umiesz obracać naleśniki w powietrzu? Ja bym się bała ;-)

      Usuń
  35. to ja wpadam na naleśniczory <3
    A patelnia ciekawa, muszę o takiej pomyśleć

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie ma to jak naleśniki :) Mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetna ta patelnia, pokazałam tacie - on obsesyjnie kupuje patelnie jako prezenty dla mamy ;-))

    OdpowiedzUsuń
  38. Naleśniczki wyglądają przepysznie. Ostatnio zrobiłam z jabłkami i polałam je zrobionym przeze mnie karmelem ;3
    Jeśli chodzi o przepis to najpierw na niego patrzę, potem niby robię tak jak jest napisane. A na końcu i tak stwierdzam, że np dodałabym więcej wody żeby ciasto było bardziej lejące. Najważniejsze żeby odstawić ciasto na chwileczkę i dać troszkę czasu mące ;p

    OdpowiedzUsuń
  39. o tak ile ja się namierzyłam jak chciałam na blogu podać proporcje na naleśniki :) a tak zawsze robię na oko, na dodatek w zależności od nastroju raz bardziej lejące ciasto a raz gęstsze
    a ta patelnia jest przepiękna :) też zastanawiam się nad jakąś nową, żeby usunąć teflon

    OdpowiedzUsuń
  40. o jakie pyszności :)
    fajny kolor patelni :)

    OdpowiedzUsuń