Lily Lolo: Doll Face, Cherry Blossom i Juicy Peach

Czas pokazać bliżej moje nowe mineralne nabytki czyli róże od Lily Lolo: Doll Face, Cherry Blossom i Juicy Peach.


To moje pierwsze róże z tej firmy, choć produkty Lily Lolo poznałam już kilka lat temu. Od prawie 2 lat używam podkładu Lily Lolo (pisałam o nim tutaj), od dawna mam też bronzer i rozświetlacz.

Zdecydowałam się na trzy różniące się od siebie róże:

 - roziskrzony i raczej jasny Doll Face,


- intensywny Cherry Blossom,


- utrzymany w ciepłej tonacji Juicy Peach.


Doll Face to bardzo rozświetlający jasny róż, iskrzący się setkami maleńkich drobinek. Myślę, że będzie świetny przede wszystkim na wieczór, ale może się sprawdzić także jako rozświetlacz.


W roli różu pasować będzie osobom o jasnej karnacji i może być dobry na zimę. Ciekawie może wyglądać także na opalonej skórze.


Kosmetyki mineralne można stosować w różnych rolach, więc myślę też o wykorzystaniu go jako cienia do powiek – np. do rozświetlania środka powieki lub kącika wewnętrznego.

Stopień „iskrzenia” można stopniować. Odrobinka tego różu może delikatnie rozświetlić makijaż, ale nakładając kolejne warstwy możemy zwiększać ten efekt (pokazałam to na zdjęciach, widzicie na nich nałożoną na skórę grubszą warstwę).

Cherry Blossom to lśniący intensywny róż. Jest świetnie napigmentowany i bardzo trwały.


Wytrzymuje na skórze przez cały dzień. Nie ma ziaren brokatu, zapewnia raczej ten rodzaj połysku, jaki zwany jest na blogach „taflą”.


Ma intensywny kolor, więc na jasną cerę dobrze jest nakładać go pędzlem typu duo-fiber. Efekt jest wtedy bardzo subtelny i naturalny. Wystarczy dosłownie kilka drobinek, aby róż był widoczny, dzięki czemu kosmetyk jest niesamowicie wydajny. Mam wrażenie, że na mojej skórze kolor delikatnie się ociepla po pewnym czasie, ale efekt mi się podoba.

Juicy Peach to zgodnie z nazwą odcień brzoskwiniowy.


Podobnie jak Cherry Blossom jest bardzo dobrze napigmentowany i równie trwały oraz wydajny. Myślę, że opakowanie 3g (w 20ml słoiczku)  wystarczy na lata. Podobny jest również połysk – nie brokat i iskierki, a raczej połyskująca tafla.


Róże zamknięte są w solidnych pudełkach z wygodnym zamknięciem, uniemożliwiającym rozsypywanie się proszku.


Mineralne róże najlepiej nakładać pędzlem, po uprzednim wysypaniu na miseczkę. Najlepiej nadają się do tego miękkie ścięte pędzle do różu, pędzle typu duo-fiber oraz tradycyjne kabuki.

Tak wyglądają wszystkie trzy róże nałożone na skórę (na mokro, grubsza warstwa).



Kosmetyki Lily Lolo są pochodzenia naturalnego – zawierają mikę, dwutlenek tytanu i tlenki żelaza. Nie zawierają nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, sztucznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, oraz parabenów. Ryzyko alergii w przypadku kosmetyków mineralnych jest bardzo niewielkie, więc są one dobrą propozycja dla osób z alergiami.

Nie są testowane na zwierzętach, a firma Lily Lolo ma rekomendacje organizacji broniących praw zwierząt. Wszystkie trzy opisywane tu produkty są wegańskie (nie zawierają karminu, który bywa składnikiem mineralnych różów).

Skład:

Doll Face: Mica CI77019, Titanium Dioxide CI77891, CI77491 

Cherry Blossom: Mica CI77019, Titanium Dioxide CI77891, CI77491 

Juicy Peach: Mica (CI77019), May Contain: Iron Oxides (CI77491, CI77492, CI77499) Titanium Dioxide (CI77891)


Ze wszystkich trzech kolorów jestem zadowolona.

Moje nowe nabytki pochodzą ze sklepu Costasy.pl – polskiego dystrybutora Lily Lolo.

Następnym razem pokażę Wam cienie - chcecie?

30 komentarzy:

  1. Olśniewające kolory, takie żywe, przywołują wspomnienia rozgrzanego słońcem piasku, soczyście pomarańczowych drinków i szalonych wakacji. A tu za oknami zima :(

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne odcienie, choć najbardziej moją uwagę zwrócił Doll Face :)

    OdpowiedzUsuń
  3. te wszystkie minerałki są niezwykle fotogeniczne:) i starczą ci na kilka lat chyba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba najbardziej podoba mi się Cherry Blossom :>

    OdpowiedzUsuń
  5. O Una to akurat dla mnie takie specyfiki choć się nie maluję to takie coś czasami używam i nic tylko przy tobie kochana będzie sięM. trzymał za kieszeń chacha buziaki ślę wielkie Marii
    ten Juicy Peach takie kolory dla mnie
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  6. wisienka podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam cherry blossom, piękny jest!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przymierzam się do kosmetyków mineralnych od jakiegoś czasu... a te zdjęcia jeszcze bardziej do nich zachęcają! Baaardzo mi się podoba jak je sfotografowałaś!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Doll Face mi się najbardziej podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  10. cherry blossom - coś cudnego! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi również wpadł w oko Cherry Blossom :)
    Doll Face pięknie wygląda w opakowaniu, na słoczu już mnie tak nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne kolory !! To chyba coś dla mnie :)
    Bardzo ładne zdjęcia !!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Doll face wydaje się mieć naprawdę piękny odcień! Już sama nazwa mnie do niego przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  14. doll face, mysle, ze pasowałby do mojej jasnej cery. muszę sobie koniecznie zapisać nazwę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Najbardziej podoba mi się juicy peach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cherry Blossom jest interesujący :) tak popularne kosmetyki a ja ich nigdy nie próbowałam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale piękny jest ten Doll Face. Mam wrażenie że rzeczywiście na opalonej skórze efekt mógłby być niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  18. wszystkie piękne cherry blosom najbardziej w moim "odcieniu" cienie również chętnie podpatrzę

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam Twoje zdjęcia;D takie stylowe;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Doll Face- cudowny! Chętnie widziałabym go u siebie, ale nigdy jeszcze nie miałam minerałków i nie wiem za bardzo jak ugryźć ten temat...

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepiękne! i z niecierpliwością czekam na cienie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zwykle fenomenalny post! Świetne produkty i piękne kolorki :*
    Jak ja uwielbiam tu wracać :* Ten profesjonalizm i przejrzystość :*


    Pozdrawiam,
    Katherine Unique


    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zwolenniczka matów nie mogę się przekonać....

    OdpowiedzUsuń
  24. Cherry blosom - najbardziej przypadł mi do gustu :) Jeśli chodzi o Lily Lolo to bardzo lubię i cenię tę firmę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przepiekne kolory maja te roze. Trn lalkowy jest slodziutki :-D jeszcze nigdy nie mialam nic od nich.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowne kolory, aż nie wiedziałabym który wybrać :)

    OdpowiedzUsuń