Lily Lolo ma w ofercie trzy pudry wykończeniowe. Postanowiłam przetestować dwa z nich – Flawless Silk Powder (Jedwabny sypki puder mineralny) i Flawless Matte Powder (Matowy sypki puder mineralny).
Obydwa kosmetyki: Flawless Silk Powder i Flawless Matte Powder mają różne opinie. Jedni są z nich zadowoleni, inni – nie. Zapewne wynika to z tego, że na różnych skórach mogą różnie się zachowywać. Postanowiłam zweryfikować te opinie i przekonać się, jak sprawdzą się u mnie.
Większość recenzji, jakie czytałam, pisały osoby z tłustą skórą i poszukujące sposobów na zmatowienie jej. Od tych kosmetyków oczekiwały przede wszystkim takiego działania.
Ze mną jest inaczej - mam raczej suchą skórę. Suchą i dojrzałą. Zachowuje się więc ona inaczej tłusta cera, czy skóra nastolatki. Moja opinia przyda się zatem raczej starszym czytelniczkom – albo tym, które w młodym wieku mają suchą skórę.
Czytając blogi czasem odnoszę wrażenie, że problem suchej skóry jest rzadko poruszany. Dużo pisze się o tym, jak zmatowić tłustą skórę i czasem można dojść do wniosku, że sucha skóra to ideał, do którego się dąży. Jeśli ktoś ją ma – to super, a makijaż zawsze dobrze na nim wygląda.
Niestety jednak, nie jest to prawda. ;-( Na suchej cerze łatwo podkreślić zmarszczki – nawet mimiczne czy uzyskać „efekt zmarszczek” w miejscach, gdzie (jeszcze?) ich nie ma, ale skóra się tam zagina podczas ruchów mimicznych. Kolejny problem to „suche skórki”, które łatwo „podkreślić” makijażem mineralnym.
Mając taką skórę, spodziewałam się, że spośród tych dwóch pudrów bardziej przypadnie mi do gustu Flawless Silk Powder. Zwykle jest chwalony, zdobył też nagrodę Green Beauty Bible Award oraz pierwsze miejsce w rankingu kosmetyków do makijażu brytyjskiego Elle w 2010 roku.
Kiedy czytałam na blogach o naturalnym rozświetleniu, jakie zapewnia, oglądałam makijaże (np. u Elle) czy „swatche”, nabrałam ochoty na przetestowanie go.
Puder rzeczywiście rozświetla cerę – bardzo delikatnie. Działa trochę podobnie do tych kremów „rozprasowujących zmarszczki od pierwszego użycia”, do których dodaje się drobinki miki, odbijające światło. Tu mamy właśnie taką lekko połyskującą mikę, podbarwioną tlenkami żelaza, czemu kosmetyk zawdzięcza różowo-brzoskwiniowy kolor.
Tak wygląda Flawless Silk Powder na skórze w dużym powiększeniu, nałożony nieco grubszą warstwą, niż normalnie stosowana w makijażu. Zdjęcia w świetle dziennym (pierwsze zdjęcie) oraz lampy błyskowej (drugie zdjęcie).
Stosuję ten puder na podkład mineralny, aby zniwelować „moc” jego matowienia i nadać skórze delikatny, zdrowy połysk, nazywany na anglojęzycznych blogach „dewy look”. Lubię ten efekt – mam wrażenie, że wyglądam wtedy na wypoczętą i młodszą. ;-)
Zainspirowana przez inne blogerki spróbowałam także stosować go jako rozświetlacz. Nałożony grubszą warstwą na kości policzkowe trochę rozświetla skórę, jednak nie tak mocno jak „prawdziwe” rozświetlacze. Odrobinę jednak wpływa na to, jak skóra odbija światło, więc może być takim bardzo delikatnym rozświetlaczem.
Próbowałam też użyć go na krem BB, ale tu akurat nie wyszło mi nic ciekawego. ;-) Kremy BB Lily Lolo nieco nabłyszczają skórę i muszę sięgnąć po coś, co ją nieco zmatuje. Ten puder nie sprawdza mi się w takim celu, ale też nie jest on z założenia matujący, więc nie mam mu tego za złe.
Od kilku tygodni jest to mój ulubiony puder wykończeniowy. Najlepiej wygląda z podkładem Lily Lolo (Warm Peach), choć z innymi mineralnymi podkładami (np. Everyday Minerals) też dobrze współpracuje. Nie wiem, jak zachowuje się na podkładach „niemineralnych” / drogeryjnych (tych „fluidach”), bo ich nie używam.
Puder obecnie kosztuje 81,90 zł – to cena za 4,5 g w 40 ml słoiczku z sitkiem (w sklepie Costasy.pl, gdzie można upolować go taniej w czasie promocji). Jest też dostępna wersja mini (0,5 g) za 10.90 – jak na kosmetyk mineralny, to całkiem sporo i wystarczy na pewien czas. Można się wtedy przekonać, jak sprawdza się kosmetyk i czy warto zaopatrzyć się w większe opakowanie.
Kosmetyk jest wegański, a Lily Lolo nie przeprowadza testów na zwierzętach. Skład to po prostu mika i dwa tlenki żelaza.
Skład:
Mica [+/- CI 77491 (iron oxide), CI 77492 (iron oxide)]
To prawda, sucha skóra jest niezwykle wybredna co do pudrów, więc znalezienie ideału nie jest takie proste. Rozmyślam zakup tego pudru i pewnie skuszę na tę wersję, którą opisałaś, bo nie lubię efektu płaskiego matu, lecz subtelnie rozświetloną skórę :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się, co do problemów ze znalezieniem czegoś do suchej skóry. Warto wypróbować miniaturkę, bo taka skóra potrafi zaskakiwać. I różnie się zachowuje, jeśli jest czymś posmarowana (kremy różnie na nią wpływają).
UsuńSłyszałam o tych pudrach i bardzo mnie korci żeby wypróbować, ale jak na razie mam w swojej kolekcji dość dużo pudrów i jak je wykorzystam to pewnie się skuszę ! :)
OdpowiedzUsuńZnam to. :-)
UsuńMam na niego ogromną chęć ♡
OdpowiedzUsuńMimo tego, że mam mieszaną skórę w stronę tłustej, to często pojawiają się na niej suche skórki (jak na razie jestem w przyjaźni z retinoidami i to jest jej skutek). Nie mogę się przez to przekonać do makijażu mineralnego :C
OdpowiedzUsuńMiałam tylko próbkę ale totalnie mnie zauroczył :) Przepięknie wygląda na skórze :)
OdpowiedzUsuńMnie też się spodobał.
UsuńA jaki krem polecisz pod mineraly.....bo mnie mineraly bardzo wysuszaja....a chce ich uzywac bo mam wrazliwa cere i czasem tradzikowa....uzywalam lily lolo i earthnity minerals i annabelle minerals...
OdpowiedzUsuńMam inną skórę niż Ty (mam suchą i łatwo się przesuszającą), więc trudno mi polecić coś, co pasowałoby do Twojej. Ja swoją porządnie nawilżam, ale też natłuszczam - nie wiem, czy to byłoby dobre dla Ciebie.
UsuńZajrzyj do dziewczyn, które lubią kosmetyki mineralne, ale mają skórę tłustą albo mieszaną. Na pewno Ci podsuną coś, co przetestowały na sobie i co bardziej będzie Ci pasować niż moje kosmetyki dla wysuszonej skóry.
Spodziewałam się, że będziesz zadowolona :P. Faktycznie o suchej skórze mało można poczytać, ale o pudrach LL już się naczytałam dużo :). Bardzo fajnie wygląda :)
OdpowiedzUsuńJak dotąd prawie ze wszystkich minerałków jestem zadowolona. :-)
UsuńRozumiem to, jak podkład może podkreślić zmarszczki nawet tam, gdzie ich nie ma, zdarzało mi się to często, ten puder mógłby być wybawieniem. Świetny efekt, podoba mi się.
OdpowiedzUsuńZ podkładami czasem bywa tak,że zbyt duża warstwa sprawia, że kosmetyk się gromadzi tam, gdzie powstają zagłębienia podczas ruchów mimicznych i zaczyna to wyglądać jak zmarszczki.
UsuńMam ten produkt i czasami używam jako rozświetlacza na kości policzkowe :)
OdpowiedzUsuńFajny efekt.
Usuńpodoba mi się wykończenie, choć sama takiego nie używam i unikam nadmiernego błysku, wystarczy mi moja tłusta cera na co dzień ;)
OdpowiedzUsuńWygląda bardzo interesująco, pełne opakowanie jest niestety poza moim zasięgiem, ale ta próbka mogłaby być dobrym rozwiązaniem ;)
OdpowiedzUsuńPróbki w tych słoiczkach wystarczają na długo. Minerały są wydajne. :-)
UsuńDelikatnie rozświetla, więc pewnie by mi się spodobał:)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jak sprawdziłby się u mnie :)
OdpowiedzUsuńmoja jest mieszana, ciekawe jakby się spisał.
OdpowiedzUsuńKocham ten puder, a mam cerę mieszaną. Ogólnie raczej preferuję makijaż rozwietlający, więc on się w to idealnie wpisuje. :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie mam podobnie.
UsuńJa mam sucha skórę, ale lubię różne tłuste kremy i filtry, więc używam do wykończenia makijażu matującą krzemionkę :)
OdpowiedzUsuńTeż tak robię, ale teraz wolę ten puder. :-)
UsuńNa pewno kiedyś wypróbuję bo wygląda super ;)
OdpowiedzUsuńStrasznie podoba mi się jego wykończenie, ale wiem że przy mojej buźce po godzinie zamiast tego miłego dla oka blasku miałabym piękną taflę błysku. Choć powiem szczerze że nigdy nie chciałam mieć suchej, przeżywałam takie suche momenty z moją skórą i w moim odczuciu lepiej buzia wygląda jak się trochę błyszczy niż z suchymi skórkami. Więc zostaję przy dobrze nawilżonej tłustej buzi, bez suchych skórek i z matującą wersją tego pudru :)
OdpowiedzUsuńTrzeba byłoby to sprawdzić. Zależy, jaki miałabyś podkład pod spodem. niektóre minerały bardzo mocno matują.
UsuńMnie też bardziej podoba się lekki połysk (wygląda naturalnie) niż nadmierny mat (u mnie to daje efekt "starej pudernicy").
Strasznie podoba mi się jego wykończenie, ale wiem że przy mojej buźce po godzinie zamiast tego miłego dla oka blasku miałabym piękną taflę błysku. Choć powiem szczerze że nigdy nie chciałam mieć suchej, przeżywałam takie suche momenty z moją skórą i w moim odczuciu lepiej buzia wygląda jak się trochę błyszczy niż z suchymi skórkami. Więc zostaję przy dobrze nawilżonej tłustej buzi, bez suchych skórek i z matującą wersją tego pudru :)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy byś się błyszczała. Podobno krzemionka, która też daje efekt rozświetlenia, matuje skórę osób z tłustą cerą, ale tak, że nie robi "płaskiego matu". Mnie się trudno wypowiedzieć, bo nie mam takiej skóry. Nawet jeśli mam nasmarowaną twarz kremem, który nadal jej błysk, to to się dzieje "jednorazowo" i to chyba inna sprawa niż w przypadku skóry, która pracuje przez cały czas.
UsuńMnie się też wydaje, ze lepszy jest lekki błysk od takiego suchego matu.
Mam go, czeka na razie, ale zapowiada się świetnie :) Jaka cudna taca <3
OdpowiedzUsuńDziękuję! Taca od mamy! Też mi się podoba! :-)
UsuńMam ten puder i należy do moich ulubieńców :D
OdpowiedzUsuńDo moich też!
UsuńZnam tą markę, ale pudru nie testowałam. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. :**
I już lubię tę firmę! xD nie testowany na zwierzętach, wegański- perfecto! Ma bardzo fajny kolor i nieźle wygląda. Nie lubię ''potężnego'' matu ( wiadomo jak wygląda wtedy twarz.. płaksa kartka bez wyrazu :P). Rozświetlające kosmetyki u mnie jak najbardziej górą! Słyszałam już coś o tej marce i zapoznałam się z ich ofertą- bardzo przyciągające moją uwagę, ale jeszcze nie zdecydowałam się na zakup.
OdpowiedzUsuńWidzę, że mamy podobne upodobania. Też nie lubię "matowego matu", jak to ktoś określił w komentarzach ;-) Mam poczucie, że to bardzo postarza, podkreśla zmarszczki. Za to satynowe rozświetlenie odejmuje lat i zmęczenia. :-)
UsuńTeż wybieram kosmetyki nie testowane na zwierzętach i wegańskie. Lily Lolo w ogóle nie testuje i większość produktów jest wegańska. Nieliczne kosmetyki zawierają karmin (to dotyczy większości firm produkujących kosmetyki mineralne).
Kurczę muszę sprawić sobie wreszcie podkład mineralny. Moja cera ma ostatnio jakieś straszne wybryki, a nie chcę jej dodatkowo obciążać, kiedy to ukrywam tu i tam co wyskoczy. Ja posiadam jedynie korektor z Everyday i fajnie się spisuje. Tylko najbardziej mnie martwi dobór odpowiedniego koloru.
OdpowiedzUsuń