Dlaczego wybieram kosmetyki naturalne?

Kiedy mówię, że sięgam głównie po kosmetyki naturalne, a często jestem pytana, skąd ten pomysł, a czasem też przekonywana, że to pomysł dziwny, czy wręcz głupi.


Oraz, że „bycie eko” to moda, która przeminie, albo już przeminęła i teraz jest tak bardzo passe, że wstyd robić coś równie niemodnego . Muszę więc tłumaczyć, że nie „jestem eko” i że tak generalnie wszystko mi jedno, czy to co robię jest aktualnie modne czy nie. Po prostu lubię naturalne kosmetyki. ;-)

Coraz częściej dziwi mnie, ile stereotypów ludzie zaczynają przypisywać do określonych zachowań. Czasem bowiem okazuje się, że skoro używam naturalnych kosmetyków, to także jem tofu, ćwiczę jogę, a ponadto czytam poradniki samorozwojowe i chodzę na warsztaty z coachami, a w wolnych słucham smooth-jazzu sącząc latte z mlekiem sojowym.

Tak sobie niektórzy wyobrażają zwolenniczkę naturalnych kosmetyków. ;-)

Więc ja jestem taka „niespójna wizerunkowo”: w ogóle nie jadam tofu (ani nic z soi, także tego mleka), kawy zresztą również nie pijam, a jogi raz próbowałam, ale mi nie wyszło, czego co prawda bardzo żałuję, ale cóż poradzę? 

Książki i muzyka są dla mnie bardzo ważne, ale samorozwojowe poradniki i warsztaty to nie moja bajka, podobnie jak smooth jazz

Na szczęście poza takimi skojarzeniami, moje zakręcenie na tle naturalnych kosmetyków (a także zdrowej żywności) coraz częściej spotyka się z zainteresowaniem osób, które są tego ciekawe.

Coraz więcej znajomych, pyta mnie o naturalne kosmetyki dla siebie. Więc zaczynam się czuć trochę jak „misjonarka”, propagująca idee naturalnej pielęgnacji. ;-) Polecam kosmetyki, zioła, sklepy i marki; robię „odlewki”, „odsypki” i „odkrojki” i cieszy mnie, kiedy  trafiam w czyjś gust.

Często słyszę pytania, skąd mi się to wzięło. Czasem też zadają mi je czytelniczki bloga, więc postanowiłam o tym napisać.

Było to tak:

Kilka lat temu, będąc już w dojrzałym wieku, doszłam do wniosku, że najwyższy czas zacząć w końcu o siebie dbać. Czas znaleźć kosmetyki odpowiednie dla mojej skóry i nauczyć się wreszcie robić makijaż.

Podeszłam do sprawy jak do jakiegoś zadania bojowego. Nie poprzestałam na zakupie gazety z poradami i kosmetyków z reklamy - to byłoby za proste... ;-)

Przeprowadziłam porządny research. Od czego mamy internet? Rzuciłam okiem, co tam można znaleźć, a ilość informacji mnie przytłoczyła. Jednak okazały się one ciekawe.

Zaczęłam systematycznie przekopywać internetowe zasoby w przerwach na herbatę oraz wieczorami, a także w czasie bezsennych nocy.

Postanowiłam zgromadzić wiedzę teoretyczną, zanim przejdę do rzeczy. Gdybym wiedziała, ile tego jest, możliwe, że dałabym spokój i w najbliższej drogerii kupiła to, co akurat wpadłoby mi w ręce.

Ale nie wiedziałam. Dlatego szukałam, czytałam i zgłębiałam tematykę. Wciągnęło mnie to tak, że skończyłam jako blogerka. ;-)

Przedzierając się poprzez fora dyskusyjne i (wówczas jeszcze nieliczne i „raczkujące”) blogi urodowe szybko zrozumiałam, że to, co wiem o kosmetykach to wierzchołek ogromnej góry lodowej. I że praktycznie nic nie wiem.

Początkowo czytałam na temat nowości kosmetycznych z różnych koncernów, których produktów używałam wcześniej, ale z różnym skutkiem, przy mojej skłonnością do podrażnień i alergii. Teraz okazało się, że dobierając sobie kosmetyki tylko na podstawie etykietek w rodzaju „30+” albo „do skóry suchej” popełniam wielki błąd.

Ze zdumieniem dowiedziałam się na przykład, że niektóre składniki często podrażniają, inne mogą zapychać pory. I że dotyczy to także tych kosmetyków, które teoretycznie są hipoalergiczne / apteczne / „medyczne” / itp. - przez co wcześniej obdarzałam je większym zaufaniem.

To wszystko było takie fascynujące, że zaczęłam się wczytywać coraz głębiej i głębiej, aż doszłam do tematyki naturalnych kosmetyków i półproduktów. Oraz samodzielnego „kręcenia” kosmetyków.

W mojej rodzinie jest tradycja leczenia się ziołami w przypadku np. przeziębień czy innych niewielkich dolegliwości. Zawsze mnie to interesowało, więc ziół u mnie nie brak. Uznałam więc, że skoro używa się ziół dla zdrowia, można ich także używać dla urody. Podobnie jak olejów, hydrolatów i ekstraktów.

Poza tym od dziecka lubię robić różne rzeczy własnoręcznie. Nagle okazało się, że mogę sobie robić kremy, toniki i olejki we własnej kuchni, przy pomocy stosunkowo prostych narzędzi. I że nie jest to ponad moje amatorskie siły. Wcześniej wydawało mi się, że zrobienie samodzielnie choćby najprostszego kosmetyku wymaga co najmniej magisterium z chemii czy farmacji, to jeszcze konieczne jest do tego całe laboratorium.

Kiedy oglądam się wstecz, czasem myślę, że wygodniej byłoby naprawdę nie wnikając szczególnie w tematykę, jak „normalne kobiety” - kupić co tam dają w sklepie i używać. ;-) 

Co prawda nadal często miałabym problemy ze skórą, ale miałabym też więcej miejsca w łazience. I czasu… O pieniądzach już nawet nie wspominam. ;-)

Tyle, że odkąd używam naturalnych kosmetyków wyglądam dużo lepiej. Zapomniałam jak wyglądają większe zmiany na skórze i przestałam bywać u dermatologa, gdzie wcześniej leczyłam zmiany atopowe (które jakoś niepostrzeżenie znikły).

Alergiczne reakcje skórne teraz zdarzają mi się bardzo rzadko i są nieporównywalnie mniejsze od tego, co zdarzało mi się wcześniej. No i bardzo przybyło mi włosów (choć nasiliła mi się niedoczynność tarczycy). Moje włosy wyglądają teraz dużo lepiej niż w czasie, kiedy wchodziłam do drogerii i brałam to, co było opisane jako „do włosów kręconych” albo „do włosów suchych”, nie zastanawiając się nad składem chemicznym.

Jednak dzięki temu, że zgłębiłam ten temat nie tylko poszerzyłam wiedzę i horyzonty, ale też znalazłam sobie fajne hobby. Dzięki niemu założyłam blog, którego prowadzenie sprawia mi przyjemność i dzięki któremu poznałam wiele fajnych osób.


Poza pozbyciem się problemów z alergiami i podrażnieniami zyskałam więc coś jeszcze – więc naprawdę warto było! :-)

Jak jest z Wami?

Używacie naturalnych kosmetyków?

Co sprawiło, że zaczęłyście interesować się kosmetykami i bardziej świadomie podchodzić do tej tematyki?


56 komentarzy:

  1. W moim przypadku impulsem do zainteresowania się składami produktów były duże problemy z wypadaniem włosów. Najpierw wkręciłam się w samodzielne kręcenie :) a im dłużej się tym interesowałam tym bardziej byłam przekonana, że nie pasuje mi wcieranie w skórę pochodnych ropy i syntetycznych odpowiedników składników naturalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wypadanie włosów też było jednym z powodów (innym zmiany na skórze - podobno "atopowe", ale teraz od tak dawna ich nie widziałam, więc nie wiem już, co kiedyś miałam ;-P).

      U mnie też ropopochodne okazały się problematyczne. Później byłam w szpitalu i powiedziano mi, że mam uczulenie na parafinę (która teoretycznie nie uczula).

      Usuń
    2. U mnie też zainteresowanie kosmetykami zaczęło się od włosów :D

      Usuń
  2. Coraz bardziej interesują mnie kosmetyki naturalne. Staram się je stopniowo wprowadzać do mojej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. W zupełności zgadzam się z tobą :)
    Ja jakiś czasu zostałam zapytana, że skoro używam naturalnych kosmetyków, to czy jestem weganką ;)
    Na szczęście na rynku pojawia się coraz więcej skutecznych kosmetyków z naturalnymi składami i dzięki temu udało mi się przejść nie tylko na naturalną pielęgnację, ale i na kolorówkę.
    I absolutnie nie jest to w moim przypadku jakiś trend czy moda, lecz pewna świadomość, która wykształciła się z biegiem lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli używasz kosmetyków naturalnych, to jesteś weganką na pewno! :-) I czytasz poradniki! :-)

      Zastanawiam się, czy ludzie , którzy tak podchodzą i traktują to jako modę, naprawdę tak się przejmują modami i "wizerunkami"...

      Dla mnie też jest to kwestia świadomości i świadomego nie stosowania szkodliwych substancji. I też mnie cieszy, że na polskim rynku pojawia się coraz więcej naturalnych kosmetyków, coraz częściej w przystępnych cenach.

      Usuń
  4. U mnie zaczęło się niewinnie od problemów skórnych z uporczywym trądzikiem. Nie dawałam już sobie z nim rady, aż postawiłam wszystko na jedną kartę założyłam bloga, wyrzuciłam drogeryjne kosmetyki na rzecz tych naturalnych oraz minerałów w makijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również naturalne kosmetyki zainteresowały mnie ze względu na moje alergie skórne, które jak widzę, to zmora osób z niedoczynnością czy inną chorobą tarczycy. Nie ma co się tłumaczyć, tylko robić swoje;) Ja ćwiczę jogę i nie raz jem tofu, chociaż bardzo bardzo rzadko, ale na dietę roślinną też nie przeszłam ze względu na modę ale na zdrowie, które jak wskazują moje ostatnie badania krwi jest w bardzo dobrej kondycji po roku od odstawienia mięcha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy wiele podobnych przypadłości. Choroby tarczycy jednak bardzo wpływają na skórę (i włosy - ja myślałam, że wyłysieję, zanim udało mi się zdiagnozować i "ogarnąć" chorobę oraz miejscowe działanie na włosy i skórę głowy).

      Też widzę, że odstawienie mięsa było dla mnie bardzo korzystne, ale nie jem produktów sojowych z uwagi na ich działanie na hormony (i właśnie moją chorobę tarczycy), stąd unikanie tofu.

      Jogi próbowałam, ale zrezygnowałam z tych zajęć, chyba z uwagi na miejsce, gdzie się odbywały. Zastanawiam się, czy nie mogłabym sama jakoś się nauczyć ćwiczyć, bo sama joga wydaje mi się fajna.

      Usuń
  6. Ja właśnie zaczęłam się interesować zdrowym stylem życia ponad roku temu - jak dowiedziałam, że się mam nietolerancje pokarmowe, zresztą od zawsze byłam alergikiem. I tak od jedzenia, aż po kosmetyki zaczęłam być w pełni świadoma tego, czego używam i co jem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że większość z nas zaczęła się interesować zdrowszym odżywianiem i kosmetykami, starając się poprawić stan zdrowia. Ciekawe, że zwykle musiałyśmy do tego dojść same...

      Usuń
  7. Uważaj, żebyś jeszcze jarmużu nie zaczęła jeść :D
    Ja lubię sobie łączyć to, co naturalne, z tym, co z drogerii :) Szukam balansu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu? Bardzo zdrowy jest :) wiesz jakie pyszne są z niego chipsy :D 7 min roboty i mamy świetną przekąskę :)

      Usuń
    2. Jem jarmuż! :-)

      Ale przy ostrym rocku i nad książkami beletrystycznymi. ;-)))

      Usuń
    3. Próbowałam je zrobić, ale wyszło jak zwykle ;D Gorzko, spalono, badziewiato.
      Nie po drodze nam... Za to kiełeczki jak najbardziej :D Pamiętam minę koleżanek, jak wyjęłam kiedyś tortillę i na pytanie "z czym to?" zaczęłam wymieniać hummus, kiełki... i smażony kurczak xDD

      Usuń
    4. Nihil Novi, jarmuż jest pyszny na surowo. Ja go tak jem. Nigdy nie robiłam tych chipsów. Można go też zmieszać z innymi owocami i warzywami robiąc "smoothie".

      Usuń
  8. U mnie również zainteresowanie kosmetykami naturalnymi pojawiło się wraz z problemami skórnymi. Wtedy zaczęłam dużo czytać (głównie w internecie) na temat chorób skóry i gdzieś natknęłam się na informację, że przy skórze problematycznej powinno się używać mydła aleppo. Nigdy wcześniej nawet nie słyszałam o takim mydle. Znalazłam to mydło i zaczęłam kupować najpierw na Allegro, potem trafiłam na jeden ze sklepów internetowych i zobaczyłam, że jest wiele różnych mydeł naturalnych, a także cała masa myjących i pielęgnacyjnych kosmetyków. Zaczęłam je kupować i robię to do dziś, czasem sama coś ukręcę. Moja skóra jest w tej chwili w bardzo dobrym stanie i oby tak było zawsze. Z naturalnych kosmetyków nie zamierzam, rzecz jasna, rezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cały czas chcę się przerzucić na coś naturalnego, ale odstrasza mnie zamawianie przez internet, bo stacjonarnie nigdzie nie dostanę takich produktów. :/ Tak mi się wydaje przynajmniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jakie sklepy masz w okolicy. Powstaje coraz więcej sklepów ze zdrową żywnością i kosmetykami. Coraz częściej też można kupić zdrową żywność i kosmetyki w "zwykłych sklepach". naturalne marki kosmetyczne są dostępne w wielu "zwykłych"sklepach. Teraz nawet sieciowe drogerie (np. Rossmann) mają w ofercie sporo naturalnych kosmetyków, a nawet zdrową żywność.

      Usuń
  10. Wkurza mnie takie gadanie "moda przeminie i bla, bla bla". Jakoś moda mało mnie interesuje.
    Co prawda mało naturalnych kosmetyków używam. I pomyśleć, że w podstawówce interesowałam się ziołami i podawałam to jako moje zainteresowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie właśnie tak samo, dlatego rozbraja mnie, kiedy ludzie dopatrują się w moich zachowaniach "podążania za modą" albo "inspirowania się" czymś tam...

      Fajne miałaś zainteresowania w podstawówce! :-)

      Usuń
  11. Ja rowniez staralam sie przerzucic na kosmetyki naturalne ale niestety spora czesc mi nie sluzy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie służy Ci konkretny rodzaj kosmetyków czy może jakieś składniki? Czasem zdarza się, że jakiś składnik powoduje alergie (naturalne substancje też czasem uczulają).

      Usuń
  12. uwielbiam naturalne kosmetyki, ale też nie waham się korzystać z syntetycznych rozwiązań ukierunkowanych na potrzeby mojej skory. np bardzo służą mi sera z witaminą C, i niekoniecznie te naturalne ;) po prostu obserwuję, co mojej skórze służy,a co nie, i tak staram się racjonalnie dobierać pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasem sięgam po kosmetyki "nienaturalne" czy po półprodukty, które w takiej formie nie występują w naturze, ale zwykle mając do wyboru kosmetyk z naturalnym składem i tzw. drogeryjny, wybieram naturalny.

      Usuń
  13. U mnie zaczęło się od chęci posiadania jakiegoś swojego miejsca w sieci. Później zaczęłam czytać blogi kosmetyczne i oczy mi się otworzyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogi potrafią mocno wpłynąć na myślenie. :-)

      Usuń
  14. Sama staram się przejść na naturalną pielęgnację, ale nie twierdzę że zrezygnuję całkowicie z zwykłych "drogeryjnych" produktów. Jeśli chodzi o odżywianie to zwracam dużą uwagę na produkty które spożywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo zwracam uwagę na to, co jem. Zależy mi na zdrowej żywności, ale też na trzymaniu wagi i jest to dla mnie ważne.

      Ale właśnie nie jest to wpływ mody, trendów, itp. Po prostu nie chcę jeść byle czego. ;-) Poza tym generalnie lubię zdrową żywność i lubiłam taką jeszcze zanim sama sobie dobierałam dietę. Nigdy za to nie lubiłam fast-foodu wszelakiego i słodkich napojów.

      Usuń
  15. Produkty apteczne potrafią mieć niezły syf w składach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. I nigdy nie miałam takiego podrażnienia po kosmetyku, jakie zafundowały mi swego czasu dwie "apteczne" marki...

      Usuń
  16. My też na początku mieliśmy wyrobiony stereotyp o kosmetykach naturalnych (nie ich zwolenniczkach :D)... Wydawało nam się, że jak coś jest naturalne, to jest też droższe, a potem okazało się, że ceny wielu kosmetyków z dobrymi składami mają porównywalne ceny, co popularne kosmetyki reklamowanych marek.
    PS Zapraszamy na mysi blog, gdzie ruszył KONKURS. Do wygrania są dwa wybrane etui do smartfona (dla zwycięzcy i jego przyjaciela)! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coraz częściej mam wrażenie, że wiele kosmetyków naturalnych jest wręcz tańsza niż "nienaturalne", bo są znacznie wydajniejsze, więc wystarczają na dłużej. A takie, jak np. kosmetyki mineralne nie przeterminowują się po krótkim czasie, więc również cena okazuje się wręcz niższa niż tych wszystkich "drogeryjnych" odpowiedników, które człowiek w tym czasie musiałby kupić i wyrzucić, bo przeterminowane...

      Usuń
  17. o ile naturalne kosmetyki do twarzy czy makijażu sprawdzają się u mnie, to niestety do pielęgnacji włosów absolutnie nie przynoszą efektów, mało tego moje włosy po takich produktach są niemiłosiernie splątane i ich rozczesanie graniczy z cudem. Jak mam możliwość to oczywiście sięgam po naturalne składy, ale nie zawsze niestety mam możliwość ich zakupu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też jest to kwestia ich składu? Próbowałam różnych kosmetyków naturalnych do włosów i jedne mi służą, a inne nie, ale myślę, że to kwestia dobrania składu o rodzaju włosów. Ja mam suche, kręcone włosy, więc nie służą mi kosmetyki, które sprawdzają się u dziewczyn z tłustymi włosami i pewnie "vice versa".

      Dla moich włosów przejście na naturalną pielęgnacje i delikatne detergenty okazało się strzałem w dziesiątkę - bardzo zgęstniały, szybciej rosną i znacznie lepiej wyglądają.

      Usuń
  18. Ja dopiero w tym roku przechodzę konkretna rewolucje. Odkąd mam bloga stosowałam więcej kosmetyków naturalnych, z czasem było drogeryjnych coraz mniej a teraz konkretnie mówię stop :D Zużyje to co mam i stawiam na minimalizm. Już mnie kosmetyki tak nie cieszą tak jak kiedyś :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja przechodzę na razie na kosmetyki naturalne. Wiekszość już wymieniłam, ale najgorszy problem mam z kolorówką. Wszystko zaczęło się od tego jak przeczytałam, że parabeny szkodzą, więc najpierw zaczęłam ich unikać, a potem doczytałam o innych składnikach wiec postanowiłam przejść na całkiem naturalne kosmetyki. A jestem już po 40-tce. Myślę, że lepiej późno niż wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o kolorówkę, to polecam kosmetyki mineralne. Odkąd je odkryłam, zaczęłam się malować i naprawdę to polubiłam. ;-)

      Usuń
  20. Una jak zacząć z tą kolorówką, tzn. chciałabym zacząć od podkładu bo dla mnie jest najważniejszy. Doradź jaki wybrać do dość jasnej cery, typ lato. No i gdzie kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz zacząć używać kosmetyków mineralnych, to najważniejsze, aby dobrze dobrać dla siebie kolor i formułę. Polecam na początek sprawdzić próbki w jasnych kolorach - różne firmy mają różne formuły podkładu i trzeba znaleźć taką, jaka najlepiej służy Tobie. Na początek najlepiej zamówić próbki, żeby wiedzieć, który podkład i kolor naprawdę pasuje (przygotuj się na trochę nieudanych prób, rzadko udaje się od razu trafić, ale za to kiedy się znajdzie to, co najlepiej służy - satysfakcja jest wielka :-))

      Podaję linki do kilku wpisów o kosmetykach mineralnych - w niektórych są kolejne linki do blogów i innych stron z przydatnymi informacjami:

      Kosmetyki mineralne - podstawy

      Sklepy, gdzie można je kupić (wpis trochę stary, muszę w końcu przygotować nową bazę...

      Jak nakładać podkład mineralny?

      Usuń
  21. Tyle się oczytałam o genialnych właściwościach kosmetyków naturalnych, a jakoś do tej pory nic nie kupiłam ( np. z mineralnych kosmetyków) :/

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie powodem zainteresowania się kosmetykami był trądzik i niekończące się leczenie u dermatologa. Próbowałam wszystkiego: znanych marek, aptecznych, kosmetyków kompletnie nie skierowanych dla mojej skóry i ostatecznie kosmetyków naturalnych.
    Jeśli chodzi o produkty z tzw. "kolorówki" totalnie się nie polubiłyśmy. Albo to ze mną jest coś nie tak, albo z tymi kosmetykami. Najbardziej obstawiam to pierwsze :D
    Jeśli chodzi o pielęgnację moja skóra (oprócz twarzy) nie jest wymagająca więc stosuję to, co wpadnie mi w ręce. Naturalne kosmetyki staram się stosować na włosy. Ale to też zależy i od czasu i od chęci. Generalnie jakaś wiążąca miłość nie połączyła mnie z produktami naturalnymi. Ale kto wie, może to się za jakiś czas zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś jest na rzeczy z tym szufladkowaniem ludzi na podstawie jednej poznanej cechy, ja na przykład nie jem glutenu, bo mi szkodzi i bardzo się cieszę, że do tego doszłam po latach, bo teraz czuję się o niebo lepiej, ale muszę się zawsze nasłuchać kazań o "głupiej modzie", no bo przecież lekarz nie potwierdził u mnie celiakii. Naturalnych kosmetyków zaczęłam używać kilka lat temu, gdy szukałam przyczyn moich licznych dolegliwości, lekarze rozkładali ręce, a ja czułam, że się wykończę, jak czegoś nie zrobię. Wyleczyłam się sama z pomocą natury i już nie wróciłam do "chemii", ani w kuchni, ani w łazience, chociaż czasami kupuję zwykłe szminki ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie z kolei zaczęło się od stosowania mydelek naturalnych. Najpierw były marsylskie, potem Aleppo, no i potem przyszły kremy, olejki...i tak to poszło:) A w ślad za makijażem zdrowa dieta, sport i to sojowe latte ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czasem brakuje mi tego, żeby pójść do sklepu i kupić krem jak "normalny człowiek" :) Ale w moim przypadku zaufanie opisowi nie sprawdza się ;]
    Poszłam kawałek dalej i po kosmetykach zaczęłam czytać składy jedzenia - teraz jestem bardziej rygorystyczna w spożywczaku, ale częściej przymykam oko na składnik w drogerii. Nawróciłam się z ortodoksyjnej naturomanii - czasem syntetyczne "złe" składniki są wręcz pożądane.
    I tak, samoróbki są najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używałam nigdy naturalnych kosmetykow. Może warto zaczać :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja używam zarówno kosmetyków naturalnych jak i drogeryjnych, szukam złotego środka :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Hej, jeśli lubicie koty i chciałybyście wygrać mascarę Estee Lauder w moim pierwszym konkursie, zapraszam! PS. Koty są naprawdę urocze;)
    http://testujzkotami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. ja z wiekiem mam coraz większe problemy z cera i również staram się kupować tylko naturalne kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  30. Natura dała nam to, co dla nas najlepsze - dlatego bierzmy to. Kosmetyki naturalne można zarówno kupić, jak też przygotować samemu. I racja, jesteśmy przy tym eko, więc mamy też czyste sumienie względem środowiska :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja starałam się używać naturalnych szamponów do włosów, ale niestety moje włosy ich nie lubiły i potem były jak siano... a szkoda;/

    OdpowiedzUsuń
  32. Staram się używać tylko naturalnych, chociaż czasem skuszę się na coś z gorszym składem :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszystko zaczęło się od dnia, gdy byłam u fryzjera i zamiast czekoladowego brązu wyszłam z czarną smołą. Nie było kasy na poprawki u kogoś innego, zatem przeszukałam internet. Zrobiłam domową kąpiel rozjaśniającą i... zniszczyłam sobie włosy. Z pięknych gęstych pozostały suche, ułamane w odcieniach rudo-burym. Cóż znów internet i olśnienie pod tytułem oleje (wychodziły duuużo taniej niż profesjonalan maska fryzjerska). Przeobiłam ich sporo (w tym i hennę). Po 2 latach uratowałam swoją czuprynę. Później zainteresowałam się pielęgnacją (glinka zielona, biała, czarne mydło, Aleppo, tonik różany, olejek migałowy do twarzy i ciała). Teraz jeśli chodzi o pielęgnację ciała, twarzy to stawiam na kosmetyki naturalne (Naturativ, Sylveco itp.). Cera się poprawiła. Dla przykładu żaden chemiczny balsam Nivea nie dał takiego długotrwałego efektu wypielęgnowanej skóry jak masło odżywcze z Vianka. Teraz szukam minerałów. Przerobiłam EM (krycie i kolory ekstra, ale trochę za bardzo wysuszają), Anabelle Minerals hmm z kolorami mam problem i lekko ciastują, Neauty póki co całkiem ok choć krycie słabe i już nie wiem czego szukać. Niestety wszystkie dostępne w internecie. Nic stacjonarnie we Wrocławiu nie dorwę, a kusi mnie np. Pixie (ma dobre opinie)
    Ale...jak sobie przypomnę czasy trądziku i zakrywania go pastą zwaną Dermacolem, a później pudrowania mąką ziemniaczaną...fuj, ale to było 15 lat temu i o minerałach nikt nic nie słyszał, a wszystkie dostępne podkłady i pudry miały odcień skóry prosto z osiedlowego solarium.

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie bardzo podobnie, byłam zwykła "klientką drogerii", ale problemy skórne trwały niezależnie od tego, jaki tonik "oczyszczający" (alkoholowy!) wybrałam, jaki krem "nawilżający" (parafinowy!) wklepywałam i jak "łagodnego" (slsowego!) żelu do twarzy nie kupiłam... Rotacja była, ale tylko marek. A skóra sucha i przetłuszczająca się jednocześnie. Przejście na OCM i zrezygnowanie z mycia twarzy detergentami rozwiązało wszystkie powyższe problemy. A jak zadziałała naturalna pielęgnacja twarzy, chciało się spróbować na włosach, na ciele, w makijażu. I tak zostało :-) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń