Henna Erbe di Janas

Kto dłużej zagląda na „Hedonizm i Eskapizm”, ten wie, że od lat farbuję włosy henną. Robię to już tak długo, że właściwie nie pamiętam naturalnego koloru moich włosów.


Wiem jednak, że bardziej podobają mi się pofarbowane henną, więc co 3-4 tygodnie powtarzam farbowanie. Lubię też testować różne henny, których na naszym rynku pojawia się coraz więcej.

Hennę Erbe di Janas kupiłam na targach Beauty-Bazaar na stoisku Verdissimi.

Wybrałam kolor Rosso Caldo - ciepłą czerwień o zawartości barwnika - 1,90 %. I tutaj od razu przyznaję firmie i sklepowi wielki plus za podanie tej informacji. Choć tyle marek kosmetycznych sprzedaje teraz hennę, bardzo rzadko można znaleźć taką informację. Czasem nawet brak informacji o pełnym składzie...

W ofercie sklepu jest jeszcze henna w zimnym odcieniu, która ma większą zawartość barwnika – 2,95 %, jednak podobno daje ona zimny odcień, co mnie zniechęciło. Mimo to zastanawiam się, czy jeśli to czysta henna, to kolor może być chłodniejszy z powodu stężenia barwnika? I mam ochotę to sprawdzić… :-)


Kolor uzyskany przy użyciu tej henny widzicie na zdjęciach. Jest rudy, w ciepłym odcieniu. Chyba nawet odrobinkę cieplejszym niż kolor uzyskany przy użyciu henny z Mazidła.com, której ostatnio używałam najczęściej. Choć zwykle mieszam hennę z cassią, kurkumą i sokiem z cytryny, tym razem użyłam tylko henny z dodatkiem soku z cytryny, żeby sprawdzić kolor.

Farbowałam tak, jak zwykle – hennę rozrobiłam z sokiem i odstawiłam na ok. 10 godzin, żeby dojrzała. Następnie nałożyłam na włosy na ok. godzinę i zmyłam wodą. Na zdjęciu widzicie „dojrzały” kolor po dwóch dniach od farbowania.

Włosy jak zawsze po hennie były odrobinę przesuszone, ale nie tak, jak po hennach gorszej jakości czy z dodatkami chemicznymi.


Henna Erbe di Janas jest spakowana tylko w foliowy worek, widoczny na zdjęciu. Obecnie coraz rzadziej można się spotkać z takim opakowaniem, jednak cena jest wyjątkowo niska. Za 100 g dobrej jakości henny obecnie płacimy tylko 13,59 zł. To naprawdę niedużo w porównaniu z innymi, dostępnymi na rynku hennami, które nie mają jakości BAQ (ta też nie ma, jednak to dobra henna, bez dodatków i ma znaną zawartość barwnika).

W Verdissimi są dostępne inne zioła Erbe di Janas i teraz mam chęć się przyjrzeć hennie z wyższą zawartością barwnika, ajurwedyjskiej farbie oraz cassii.

Skład:
Lawsonia inermis.

Farbujecie włosy naturalnie albo odżywiacie je przy pomocy ziół?



46 komentarzy:

  1. Kurczę nie dla mnie strasznie długo trzeba ją trzymać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie długo? Czasem wystarczy pół godziny. Ile się trzyma inne farby? I ile roboty jest z nimi. :-)

      Usuń
    2. Ja przymierzam się do farbowania henną. Czas czasem, ale farbowanie chemiczne to w tym momencie mój największy włosowy grzech, haha. :)

      Usuń
  2. Ja stawiam na naturę i nie farbuję od 3 lat... Ale jest to ciekawa alternatywa dla farby. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę wypróbować henne. Włosy ostatnio farbowałam kilka lat temu, ale takie naturalne farbowanie na pewno im nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wróciłam do naturalnego koloru włosów (a przynajmniej mam kolor zbliżony, nieco bardziej złotawy z rudawymi końcami z naturalnym odrostem, który nie rzuca się w oczy:)), ale jak patrzę na Twój kolor... to zaczyna mi się tęskno robić za henną. Chociaż mi chyba do twarzy bardziej w zimniejszych tonach, a naturalnie mam popielaty blond :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że udało Ci się wrócić do naturalnego koloru. Mnie się henna nie zmywa z włosów, więc byłby z tym problem. Musiałabym się ściąć na jeża chyba. ;-)

      Usuń
  5. zastanawiam się czy nie położyć henny skoro farby sieją spustoszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od pół roku jestem czysta i nie farbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie farbuje włosów. Ale to pewnie swietny produkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolałabym nie farbować.:-)

      Usuń
  8. Uzyskałaś bardzo ładny odcień!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja łączę dwie metody- rozjaśnianie odrostu + hennowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie próbowałam rozjaśniać włosów - przeciwnie, zawsze przyciemniałam. :-)

      Usuń
  10. Ech, ja też hennuję, bo mam już za dużo siwków, właśnie dziś rano przed pracą robiłam odrost, trzymałam godzinę. Też mieszam z kasją, bo nie chcę zbyt ciemnego koloru, aczkolwiek był czas, kiedy farbowałam na czarno indygo. Ale za bardzo było widać siwe odrosty. Od farb mam uczulenia, dla mnie już tylko ziółka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie! Farbuję tylko ziołami, próbowałam też indygo, ale nie uzyskałam czerni, tylko ciemne brązy.

      Usuń
  11. Bardzo ładny efekt rudzielcu :):)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie farbowałam i na razie nie planuję :) Ale kolor na zdjęciach wygląda ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie musisz farbować, to nie farbuj!

      Dziękuję! :-)

      Usuń
  13. Farbuję wyłącznie henną. Na razie używam Khadi. I trzymam ze cztery godziny.
    Kusi mnie szybsza metoda, ale nie na tyle, żeby ryzykować mocną chemię na włosach. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cztery godziny?! A nie łapie Ci szybciej? Ja rzadko dociągam do godziny, a półtorej to moje rekordy. :-)

      Usuń
  14. Kilka razy farbowałam włosy henną, ale było to dawno:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepiękne, delikatne loczynki :) No i kolor zawsze piękny po hennie <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio robiłam hennę i jestem tak średnio zadowolona ( No ale henna blond więc na kolor nie ma co liczyć ) mam jeszcze 2 opakowania, zobaczymy czy kolejne użycia zmienią kondycję włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe :-) U mnie cassia nadaje włosom połysk i podkręca loki.

      Usuń
  17. Farbuję mieszankami ziołowymi od jakiegoś roku i jestem zadowolona z przejścia na "zdrową stronę mocy" ;D Nie wpadłabym na to, że stężenie barwnika może mieć wpływ na temperaturę koloru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym nie wpadła!

      I też się cieszę, że używam naturalnych farb.

      Usuń
  18. O, będę musiała w ten produkt się zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja będąc nastolatką zaczynałam od szamponetek :) miałam rude, czerwone, różne brązy i skończyłam na czarnym... ale jakoś tak mi przyszło że chciałam zejść z koloru i to zrobiłam w sposób naturalny :P męczyłam się niesamowicie jak odrost był spory ale dałam radę :) Teraz nie farbuje włosów od 11 lat chyba jakoś tak. Ale kuszą mnie zmiany choć nie chce mi się bawić ponownie w farbowanie odrostów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie farbowane odrostów jest upierdliwe. ;-) Trzeba o tym pamiętać, pilnować. Też chciałabym nie farbować, ale już za późno...

      Usuń
  20. Od dawna myślę by końcu skusić się Ne hennę, ale jakoś wciąż sięgam po chemię. Od roku z resztą more gości na mojej głowie i tym bardziej nie mam pomysłu na hennę w tej konfiguracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zachęcająca :). I piękny kolor włosów! Ja ostatnio miałam Swati, a teraz być może znów spróbuję Khadi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze Swati miałam cassię, henny nie próbowałam.

      Usuń
  22. Z Erbe di Janas miałam rewelacyjne mydło afrykańskie. Widziałam, że mają też henny i zioła, jednak obecnie nie farbuje włosów. Może kiedyś się skuszę na ten chłodniejszy odcień henny, jak na razie chce utrzymać naturalny kolor najdłużej jak się da.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyglądają bardzo ładnie, piękny odcień :)

    OdpowiedzUsuń