Pixie: podkład mineralny Minerals Love Botanicals

Ponad rok temu pochwaliłam się podkładem Pixie, zakupionym na targach Ekocuda. Używam go już od około roku, więc przetestowałam go naprawdę porządnie i w różnych warunkach. Czas na wpis.


To mój pierwszy kosmetyk Pixie, co aż mnie samą dziwi, bo planowałam wypróbowanie kosmetyków tej marki od dawna. Bardzo dawna... Pamiętam początki Pixie, kiedy jej założycielka dopiero zaczynała działalność, a pierwsze próbki były omawiane na forum dla „Minerałocholiczek”, na którym wówczas bywałam (kto jeszcze? ;-) )

Obecnie Pixie to już firma z tradycją. :-) Produkuje kosmetyki mineralne oraz pędzle w oryginalnej, wróżkowo-elfiej oprawie graficznej w odcieniach turkusu i w czerni.


W ofercie ma dwa rodzaje podkładów mineralnych: podkład mineralny ze złotem Amazon Gold Minerals oraz Minerals Love Botanicals, który również zawiera złoto, a także puder bambusowy i ekstrakt z owsa.

Wybrałam Minerals Love Botanicals, a mój kolor to Dune. Kupując ten podkład można wybierać spośród 34 dostępnych kolorów, uporządkowanych w 4 gamy: chłodną, neutralną, oliwkową oraz ciepłą, w obrębie której znalazły się dwie kategorie: odcienie z większą domieszką tonów brzoskwiniowych oraz z większą domieszką tonów żółtych.

Dobierając sobie podkład sama celowałabym zapewne w jasne odcienie ciepłe, z większą domieszką tonów brzoskwiniowych. Kolor dobrała mi jednak Kasia Pokonieczna, a ponieważ wcześniej widziałam ją w akcji, zaufałam jej całkowicie. Dobierała mi podkład „do szyi”, ale choć jestem zwolenniczką tej metody, byłam zdumiona, że jestem aż taka żółta. ;-)

Gdy wypróbowałam podkład w domu, początkowo uznałam, że to jednak nie mój kolor. Że może oświetlenie na targach sprawiło, że Kasia nie mogła dobrze ocenić odcienia mojej skóry... Że on za żółty i za ciemny... No i z gamy oliwkowej, którą omijam już tak z założenia.

Wówczas jeszcze trwała wiosna, więc nie zdążyłam się opalić. Odcień niby pasował do mojej szyi, ale ona była jaśniejsza. Dopiero około czerwca kolory się „zgrały”, zaczęłam używać tego podkładu i stał się on moim „letnim” podkładem.


Na stronie to po prostu żółty podkład. Jak dla Azjatki :-) Ja takowej nie przypominam i zwykle sięgałam po jasne odcienie o podtonach ciepłych, a więc żółtych, ale nie aż tak. ;-)

Na żywo kolor jest nieco mniej żółty niż na stronie, ale nadal jest to podkład o żółtych tonach. Najbardziej żółty ze wszystkich, które miałam.

Co więcej ma też podtony oliwkowe, których unikałam jak ognia od dnia, gdy podczas pierwszych eksperymentów z kosmetykami mineralnymi sięgnęłam po któryś z oliwkowych odcieni EDM (albo EGM) i wyglądałam jak zombie. ;-) W Dune jednak tych oliwkowych podtonów tak bardzo nie widać: ani przyglądając się próbce podkładu ani na skórze i nie robi on ze mnie zombiaka.

Ale takie barwy (i może te oliwkowe podtony też) mają plus przy cerze z naczyńkami i skłonnej do rumienia – jak moja. Neutralizują trochę te zaczerwienienia i ogólnie różowawy odcień skóry na twarzy, który lubię neutralizować makijażem. Podkład odrabia więc część pracy korektora.

Zimą i wczesną wiosną kolor wydaje mi się nieco za ciemny i za żółty. Wracam więc do niego latem i wczesną jesienią, choć gdy skóra mocniej mi się opali, jest wręcz odrobinę za jasny. ;-)

Zrobiłam porównanie z innymi podkładami, których używam najczęściej - Warm Peach i Popcorn marki Lily Lolo. Pierwsze zdjęcie zostało zrobione w świetle dziennym, drugie - w sztucznym świetle lampy błyskowej.



Różnice są subtelne, szczególnie w świetle dziennymi, ale na zdjęciu widać, że podkład ma więcej żółtych podtonów i jest trochę chłodniejszy. W świetle lampy błyskowej widać też różnice w wykończeniu: podkłady Lily Lolo są znacznie bardziej matowe, podkład Pixie - satynowy.

Podkład zakupiłam w postaci dwóch woreczków strunowych, zawierających po 3 g proszku oraz okrągłego słoiczka, do którego należało je przesypać. Każdy z woreczków ma datę ważności 18 miesięcy od otwarcia. Pomysł ten bardzo mi się podoba, bo to kosmetyk, który długo będzie otwarty.

Podkłady mineralne są bardzo wydajne, wystarczy niewielka ilość, by zrobić makijaż. A jeśli jeszcze używa się tego podkładu na przemian z innymi (ja tak robię), czeka on jeszcze dłużej.

Podkład dobrze kryje, co może ucieszyć te z Was, które lubią kryjące kosmetyki. Myślę, że pod względem krycia przebija większość „drogeryjnych” podkładów i jest jednym z lepiej kryjących podkładów mineralnych.

Krycie można stopniować, nakładając kolejne warstwy, aż uzyskamy satysfakcjonujący efekt. Zresztą w przypadku wszystkich mineralnych podkładów polecam tę metodę. Dzięki nakładaniu cienkich warstw unikamy efektu maski, czy „starej pudernicy”. ;-)

Więcej na temat nakładania podkładu mineralnego znajdziecie w tym wpisie. Może się przydać także ten wpis – o błędach, często popełnianych przez początkujące użytkowniczki podkładów mineralnych.


Kosmetyk ładnie się wtapia i dobrze wygląda na skórze. Poprawia jej wygląd, wyglądając dość naturalnie. Skóra nie jest obciążona i nie wygląda jak pokryta grubą warstwą makijażu – po prostu jest ujednolicona, przez co wydaje się zdrowsza.

Podkład dobrze „współpracuje” ze wszystkimi kremami i olejami, jakich używałam pod podkład podczas używania go. Ogólnie rzecz biorąc, jestem z niego bardzo zadowolona.

Mam tylko jeden zarzut – podkład strasznie pyli. Już podczas wsypywania z opakowania do miseczki pyłek się unosi, a podczas makijaży wzbijają się chmurki. W świetle doniesień o wziewnej szkodliwości kosmetyków mineralnych, trochę mnie to stresuje. Pewnym rozwiązaniem jest nakładanie podkładu na mokro, ale je wolę nakładać na sucho – efekt bardziej mi się podoba.

Mimo to jednak uważam, że to dobry kosmetyk, o imponującym kryciu.

Skład:
Mica, Zinc Oxide, Lauroyl Lysine, Zinc Stearate, Boron Nitride, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Silica, Gold, Avena Sativa Meal Extract, (+/-) CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77007, CI 77288

27 komentarzy:

  1. Muszę w końcu przetestować któryś z podkładów mineralnych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne opakowanie, kocham kosmetyki mineralne, dla mnie są idealne a o dziwo z pixie nie miałam niczego. szkoda, że tak pyli, jest za mało wilgotny lub za bardzo zmielony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię kosmetyki mineralne i praktycznie korzystam tylko z nich, jeśli chodzi o makijaż. Też do tej pory nie miałam nic z Pixie.

      Chyba właśnie jest bardzo zmielony i przez to tak pyli. Ale może też to sprawia, że dobrze kryje?

      Usuń
  3. Miałam kiedyś podkład Pixie, nawet dałam radę zużyć. Tylko nie pamiętam wariantu kolorystycznego.

    OdpowiedzUsuń
  4. It's a shame that it is dusty but I really love this thorough review. You did a wonderful job!
    the-creationofbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Podkładów mineralnych nigdy nie stosowałam. Na pewno są o wiele zdrowsze dla naszej skóry niż zwyczajne podkłady.

    OdpowiedzUsuń
  6. The case is so pretty.
    Very interesting products.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu miałam okazję poznać ich całkiem fajny puder i od tamtej pory mam ochotę na kolejne jakieś produkty, choć akurat podkłady nie są dla mnie. Zupełnie nie sięgam po tego typu kosmetyki :P. Wizualnie zawsze mi się podobały ich produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki puder miałaś?

      Ja właśnie podkłady najbardziej lubię, spośród kosmetyków mineralnych. :-)

      Usuń
  8. Pamiętam, jak się nimi zachwycałam, jak zobaczyłam pierwszy raz te magiczne opakowania. Jednak potem o nich zapomniałam najzwyczajniej w świecie. Dzięki za przypomnienie. Koniecznie muszę coś zamówić, może nie podkład, bo przez lata moja cera stała się bardziej sucha i wolę się teraz kremami bb albo zwykłymi podkładami, niż minerałami, ale na jakiś róż czy puder się skuszę. Tyle lat minęło, ale gust mi się nie zmienił, wróżki mnie dalej zachwycają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra jest sucha od niepamiętnych czasów, ale pod minerały stosuję kremy nawilżające, a "w porywach" nawet natłuszczające i minerały ładnie niwelują połysk tych ostatnich.

      Usuń
  9. mi Hexxana podesłała słoiczek ich podkladu w wersji amazon gold; niestety dość szybko się na mnie wyświeca :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szkoda!

      Ja akurat lubię "glow" w kosmetykach, bo mam suchą skórę i trochę błysku jakby odmładza mnie nieco. :-)

      Usuń
  10. Na razie jestem wierna Lily Lolo, ale ten mnie zaintrygował, zwłaszcza w kwestii super krycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też Lily Lolo wiedzie prym i to od lat. Dobrze mi się sprawdzają te kosmetyki i mam "swoje" kolory, do których wracam i odkupuję ciągle to samo. Ale czasem wato spróbować jakiejś odmiany. ;-)

      Usuń
  11. O wow..piękne opakowanie :)
    Przyznam, że chętnie wypróbowałabym na sobie ten podkład, bo bardzo cenię sobie kosmetyki mineralne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten podkład ma przepiękne opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele o tym produkcie słyszałam, ale jakoś nigdy nie miałam okazji przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy produkt. Nie stosowałam osobiście ale moja znajoma bardzo sobie chwali ten podkład.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj chyba sie skusze na ten mineral, jeszcze nie mialam z nim do czynienia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dune to mój zimowy kolor:D i uwielbiam, że jest tak żółty, w ogóle Pixie ma fantastyczne żółte kolory, a mówię to ja, osoba, która uważa, że nie ma żółtych podkładów w drogerii:D

    OdpowiedzUsuń