Moja „włosowa metamorfoza”

Od mojej zmiany fryzury mijają trzy miesiące, a ja ciągle jeszcze jej nie pokazałam, choć zdjęcia czekają od... ponad miesiąca...


Na zdjęciach widać więc jak wyglądały włosy kilka tygodni po podcięciu, teraz są dłuższe, ale... właściwie tego nie widać. Wyglądają tak samo. Bo choć przybyło im może nawet i 3 centymetry, to pochłonął je skręt. :-)

I właśnie o to chodziło w tej zmianie: o skręt! Bo wyobraźcie sobie, że podcięłam włosy naprawdę niewiele, co zobaczycie w dalszej części tego postu.

Dlaczego więc są krótsze? Bo tak się skręciły!

Pozwoliłam włosom się kręcić tak, jak chcą i jak chciała natura, która takimi włosami mnie obdarzyła. Po latach zaplatania włosów w ciasne warkoczyki (jeszcze przez mamę, a potem przeze mnie), prostowania ich rozmaitymi substancjami, suszarkami, szczotkami i prostownicami, a na koniec (w czasach tzw. „świadomej pielęgnacji”), tylko delikatnego rozczesywania ich i robienia koczków, by uzyskać fale, a nie szalone loki, oddałam włosom wolność i niepodległość. ;-)

Niełatwo było polubić loki


Długo zajęło mi polubienie naturalnych loków. Żyjemy w świecie, który dla takich włosów nie jest przyjazny. Choć czasem mawia się, że kręcone włosy są fajne i tyle osób twierdzi, że bardzo chciałoby takie mieć, to jednak one chciałyby mieć kręcone włosy, które kręcą się „ładnie” i wyglądają jak z reklamy. Chciałyby mieć skręt pod kontrolą, a to nie jest takie proste, jak wydaje się osobom, które nie mają na co dzień do czynienia z takimi włosami.

Można zaryzykować stwierdzenie, że kto nie ma takich włosów, ten nie wie, jak one działają. Wiele osób potrafi nawet czynić uwagi, co to należałoby zrobić z takimi włosami, żeby wyglądały lepiej, bo nie rozumie, że można spędzić dużo czasu na układanie włosów, a potem wyglądać tak, jakby się tego w ogóle je robiło. Wystarczy wilgotne powietrze... ;-)

Większość fryzjerek, z których usług korzystałam nie radzi sobie z kręconymi włosami. Tylko kilka razy w życiu byłam zadowolona z wizyty u fryzjerki, częściej takie wizyty kończyły się porażką i bywało, że fryzjerki twierdziły, że to nie ich wina, że mam takie włosy, przyznawały, że na kręconych się nie znają (tylko czemu po fakcie to przyznawały?!).

Branża kosmetyczna też nie jest szczególnie łaskawa dla kręconych włosów. Szampony, odżywki i setki innych kosmetyków mają je prostować, wygładzać, „porządkować, by nie odstawały”, a nawet „dyscyplinować” (hmmm ;-) ), no i oczywiście prostować.

Na szczęście rośnie w siłę ruch oporu osób obdarzonych kręconymi włosami. :-)

Naoglądałam się na Instagramie, Pinterest, no i oczywiście na blogach dziewczyn, które są dumne ze swoich naturalnych, niesfornych i dzikich loków i postanowiłam, że do nich dołączę. 


Co zrobiłam?


Gdy ludzie widzą mnie w nowej fryzurze, mówią:
- O! Obcięłaś włosy!
- O! Masz krótkie włosy!

A ja obcięłam tylko kilka centymetrów i to głównie z najdłuższej warstwy wcześniej wycieniowanej przez fryzjerkę, która „zeszła z objętości” (tak, jednej z tych, co to „kręconych włosów nie ogarniają” - o fryzjerkach, z jakimi miałam do czynienia napiszę osobny wpis). Warstwę tę widać na poniższym zdjęciu – to te dziwne „ogony”.

Tak było "przed":


Nie było „radykalnego cięcia”. Po wyprostowaniu moje włosy sięgają do łopatek, tyle, że już ich nie prostuję w żaden sposób, a przeciwnie – nawilżam i pozwalam, by kręciły się jak zechcą.

Tak wyglądają moje włosy teraz

Na poniższym zdjęciu widać włosy po umyciu, kiedy są prostsze, niż po wyschnięciu, a jednak nie są całkiem proste. Gdy je „naciągnę” są jeszcze dłuższe – nawet trochę za łopatki.

Tak wyglądają teraz moje mokre włosy

Inna ciekawa reakcja na nową fryzurę  to:
- Zrobiłaś trwałą?!

;-)


Największy problem - znaleźć dobrego fryzjera


Kiedy już podjęłam decyzję, że chcę zmiany, musiałam znaleźć kogoś, kto mi podetnie włosy. Obawiałam się robić to sama.

Znalezienie fryzjerki, która zrozumie, o co mi chodzi zajęło mi sporo czasu, bo nie chciałam ryzykować kolejnej „profesjonalistki”, która „nie ogarnia kręconych”. Początkowo myślałam, że udam się do świetnej fryzjerki z Dermamedic Palace, gdzie byłam kilka lat temu. Niestety tego salonu już nie ma, a nie miałam nazwiska tej pani i nie wiedziałam, gdzie jej szukać. (Jeśli ktoś ma do niej namiar, to poproszę!)

Efekt po wizycie w Dermamedic Palace, 3 lata temu

Późniejsze wizyty u fryzjerów były nieudane, a po ostatniej zostały mi widoczne na wyżej zamieszczonym zdjęciu ogony. Reszta też była zbyt mocno wycieniowana, a włosy dziwnie się układały.

Chcąc uniknąć kolejnej porażki przeglądałam profile fryzjerów na Instagramie, ale większość pokazuje to samo – aktualnie modne fryzury, a nie o to mi chodziło. Szukałam kogoś, kto wie, ile to jest centymetr i kto rozumie, jak działają kręcone włosy. I kto słucha klientów.

W końcu udałam się do fryzjerki poleconej przez osobę o kręconych włosach. Ona jednak nie pozwala swoim włosom szaleć, więc zachowałam ostrożność.

Postanowiłam, że powiem pani, co chcę uzyskać i zobaczę, co ona na to. Jeśli zacznie mówić coś o „schodzeniu z objętości” albo że ona wie lepiej, to powiem, że chcę tylko podciąć końcówki. A może i pójdę sobie?

Pani jednak pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdy powiedziałam, że chcę mieć włosy minimum do ramion, szybko zaznaczyła:
- Ale ma pani kręcone włosy, więc nie mogą być krótsze niż do łopatek!

Niby logiczne, ale po moich traumatycznych doświadczeniach, naprawdę bardzo się ucieszyłam, słysząc te mądre słowa.

Jednak po fakcie i wysuszeniu włosów i tak miałam poczucie, że obcięła trochę za dużo. ;-)

Tak wyglądały włosy zaraz po podcięciu, wysuszone przez fryzjerkę i potraktowane kosmetykami w salonie:



Zmiany w pielęgnacji


Największa zmiana w pielęgnacji jest taka, że przestałam rozczesywać włosów kilka razy dziennie. Staram się rozczesywać je tylko po myciu (tak, na mokro, a kto uważa, że to niszczy kręcone włosy bardziej niż rozczesywanie na sucho ten raczej nie ma takich włosów).

Rano włosy bywają zmierzwione, wtedy rozczesuję je delikatnie grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach (tym), a potem spryskuję lekko wodą. Wtedy znowu powstają loki.

Czasem nie rozczesuję włosów, tylko je wiążę. Tak, nie rozczesane. :-)

Wielką rewolucją było dla mnie przekonanie się do nie rozczesywania włosów, bo od dziecka miałam wbite do głowy, że włosy należy rozczesać, bo inaczej są rozczochrane, skołtunione i w ogóle zaniedbane.

Myję włosy delikatnym szamponem (raz), a później odżywką (nie zawsze). I jeszcze nakładam maskę. Czasem przed myciem smaruję włosy olejem. Czasami po myciu wcieram w nie kilka kropel oleju zmieszanego z wodą. To nadaje im połysk.


Po zmianie


Po trzech miesiącach życia z włosami, które żyją jak chcą i kręcą się coraz bardziej, uważam, że dobrze zrobiłam i nie mam ochoty wracać do tego, co było.

Podoba mi burza loków na głowie i to, że nawet gdy są związane, wyglądają jakoś ciekawiej.


Jeszcze bardziej podoba mi się wygoda. Kiedyś spędzałam sporo czasu, starając się ułożyć włosy (a potem wychodziłam na wilgotne powietrze i wszystko przepadało).

Teraz ogarnięcie włosów rano zajmuje mi kilka minut, a bywa, że około minuty (gdy tylko je związuję). Niesamowita oszczędność czasu! :-) Nie ma zabaw z suszarkami, szczotkami i cudami. Jest szybko, wygodnie i na luzie.

Zamierzam jednak zgłębić temat kręcenia włosów, bo zaczyna mnie to wciągać... :-)




27 komentarzy:

  1. Tobie jest dobrze w takich mi nie pasują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Tobie jest ładnie w takich, jak masz. :-)

      Usuń
  2. Moje włosy kiedyś się bardzo mocno kręciły, ale już im na szczęście przeszło. Teraz są takie nieokiełznane fale, a chciałabym mieć całkiem proste i gładkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś chciałam, ale teraz polubiłam to, co mam. :-)

      Usuń
  3. Piękne włosy, zazdroszczę kręconych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale proste są chyba prostsze - także w obsłudze. :-)

      Usuń
  4. Interesting post dear! thanks for sharing xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Farbujesz włosy, czy to Twój naturalny kolor?

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że postawiłaś na naturalne piękno włosów. :) Ja swoje też rozczesuję grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami i nie suszę ich suszarką (czasem, gdy awaryjnie muszę umyć grzywkę, to tylko ją suszę). :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarza awaryjnie podsuszyć, ale unikam tego. Włosy lepiej mi wyglądają, gdy schną na powietrzu (choć schną dłuuugo).

      Idę do Ciebie, zobaczyć, jakie masz!

      Usuń
    2. Moje też długo schną, więc odpowiednio wcześniej muszę się zabrać za mycie głowy. :D

      Usuń
    3. No właśnie. Myję je wieczorem, przed pójściem spać - min. półtorej godziny przed pójściem spać (a najlepiej 2 godziny). Gdy były dłuższe, schły jeszcze dłużej...

      Usuń
  7. Jako posiadaczka cienkich i lichych włosów zawsze zazdrościłam koleżankom z kręconymi, to chyba taka norma, bo one zazdrościły mi ;) Wiem jednak, jak trudne jest ujarzmienie loków od kiedy mam koleżankę z burzą kędziorków. Też nie może znaleźć fryzjera, więc nosi koczki. Mimo wszystko, loczki są piękne i bardzo mi się Twoje podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze zazdrościłam prostowłosym. I w sumie czasem nadal zazdroszczę - np. wybierając się do fryzjera (i zastanawiając się, czy nie będę żałować, że nie mogę wrócić do domu kanałami ;-) )

      Usuń
    2. I też na ogół noszę koczki. Najwygodniej. ;-)

      Usuń
  8. You have such gorgeous hair! This was a really interesting post. <3
    the-creationofbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świętnie wyglądają i najważniejsze, że sama jesteś zadowolona z tego, że odzyskały wolność :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam włosy proste jak druty, ale moja córcia ma loki (choć nieco luźniejsze od Twoich) i szczerze mówiąc jeśli chodzi o ich pielęgnację, błądzę po omacku. jeśli więc masz ochotę o włosach pisać, ja będę czytać, bo nie chcę zrobić małej żadnej krzywdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja córeczka ma włosy podobne do moich (sądząc ze zdjęć). Moje się tak skręciły przez pielęgnację właśnie. I dzieci mają chyba w ogóle luźniejsze (i gładsze) loki - podobne do mnie dziecię ma takie mniej-więcej jak Twoje.

      A co do pielęgnacji włosów w dzieciństwie, którą źle wspominam - to najgorsze było czesanie grzebieniem sferycznym. Dopiero po 30 dowiedziałam się na Wizażu, że to najgorsze dla kręconych włosów. Zmiana narzędzia czesania to rewolucja. Najlepiej służy mi własnie ten grzebień. TT też było niezłe.

      Usuń
  11. Faktycznie wyglada jakbys dokonala solidnego ciecia, ale fryzurka bardzo ladna :) Sama od zawsze marzylam o lokach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi osobiście Twoje włosy w naturalnym wyglądzie ( czyli te żyjące własnym, niezależnym życiem ) bardzo się podobają - są takie piękne, pełne objętości, witalności i ... luzu. Na zdjęciach sprzed lat owszem, są ładne, ale też jakby lekko " umęczone " tym ciągłym " poprawnym skrętem ", prostowaniem, wygładzaniem. Wyobrażam sobie, ile czasu zajmowały ci codzienne czynności związane z nadawaniem im ostatecznej formy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem zmiana jest bardzo na plus! Włosy wyglądają teraz dużo zdrowiej i mają ładny kształt!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pasują Ci takie loki! ❤
    Tylko pozazdrościć bo ja bym chciała aż takie loki, może i mi się kręcą ale nie aż tak a szkoda. ❤

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie piękne loczki! Ile bym dała, żeby takie mieć, albo żeby chociaż się utrzymały przez jeden dzień (cały) po kręceniu ich lokówką! MEGA <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne loki :) Moje włosy to fale i mam problem z ich stylizacją...

    OdpowiedzUsuń