O’right: Purple Rose Shampoo

Firma O'right znana jest głównie z szamponów sprzedawanych w „biodegradowalnych” butelkach, w których jest nasionko, z którego może wyrosnąć drzewo.


Jednak z mojej butelki nic nie wyrośnie, bo nasionko owo jest w butelkach o pojemności 250 ml, a ja miałam małą - 100 ml. Wystarczyła mi jednak na kilka tygodni i pozwoliła zapoznać się z tym kosmetykiem.

Z produktami marki O'right po raz pierwszy spotkałam się podczas wizyty w Dermamedic Palace. Zaciekawiły mnie i spodobało mi się, że w salonie tym używa się naturalnych kosmetyków. Z tego, co wiem to raczej rzadkość, a szkoda.

Szampon Purple Rose przeznaczony jest do włosów farbowanych i zniszczonych. Moje włosy są farbowane henną. Nie są natomiast zniszczone tzw. „chemią” w rodzaju rozjaśniaczy, czy środków do stylizacji. Od lat nie niszczę ich też prostownicami i suszarkami (co bardzo dobrze im zrobiło). Jednak są suche i cienkie – taki typ i przez to latem cierpią na słońcu. Robią się jeszcze bardziej suche i łamliwe.

Uznałam, że to dobrze będzie potraktować je takim szamponem. Spodobał mi się też jego skład. Według deklaracji producenta, zawiera on 97% naturalnych składników i jest oparty na organicznych i łagodnych dla włosów środkach myjących.


Według informacji na stronie:
„Specjalna formuła roślinna zawierająca naturalny, wyselekcjonowany olejek eteryczny z róży purpurowej, w połączeniu z organicznymi środkami myjącymi, łagodzi i przywraca równowagę przesuszonych włosów i skóry głowy, maksymalnie nawilża oraz przedłuża trwałość koloru. Szampon delikatnie oczyszcza włosy, nawilża, chroni kolor i blask. Pozostawia włosy miękkie gładkie i błyszczące.”

Mogę potwierdzić łagodne działanie szamponu. Oczyszczał włosy, nie wysuszając ich, a nawet jakby je nawilżał. Po umyciu i wyschnięciu nie były przesuszone. Po wielu użyciach mogłam sobie nawet odpuszczać odżywkę – włosy były w znacznym stopniu nawilżone samym szamponem. Jednak już po dwóch dniach wymagały kolejnego mycia. Nie było to dla mnie problemem, bo i tak zwykle myję włosy co drugi dzień. Chodzi o to, że mam włosy na tyle suche, że gdy używam większości szamponów nawet na trzeci dzień nie „domagają się” mycia.

Jest to dowód na delikatnie i nie wysuszające działanie szamponu, ale w związku z tym nie wiem, jak wyglądałoby to u osób z tłustymi włosami. Myślę, że po prostu powinny one sięgnąć po szampon przeznaczony dla ich włosów.


Producent obiecuje także przedłużenie trwałości koloru, ale na ten temat się nie wypowiem. Nie stosuję typowych, chemicznych farb, a henna BAQ, którą obecnie farbuję włosy i tak jest bardzo trwała, bez względu na to, czego używam.

Przypadł mi go gustu zapach szamponu i przyjemnie mi się go używało. Myślę, że mogę go polecić, ale właśnie osobom o zniszczonych, suchych włosach, wymagających delikatnej pielęgnacji. Na innych włosach może się nie sprawdzić.

Skład:
Aqua, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate,  Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate,  Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glucamate, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate,  Coco-Glucoside,  Glyceryl Oleate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Algae Extract, Camellia Oleifera (Japanese Green Tea) Leaf Extract, Melanin, Polyquaternium-10, Lactobacillus/Wasabia Japonica Root Ferment Extract, Superoxide Dismutase,  Purple Rose Essential Oil, Panthenol, Climbazole, Methylisothiazolinone, Iodopropynyl Butylcarbamate, Citric Acid.


47 komentarzy:

  1. Super musi być ten szampon, rzadko kiedy trafiam na taki po którym nie używam potem odżywki

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne ma opakowanie :)
    Zaciekawiłaś mnie tą firmą, poczytam sobie trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. też mi przypadł do gustu ten szampon! i zauważyłam dokładnie to samo co piszesz - włosy są dłużej świeże po jego użyciu. to właśnie chyba kwestia naturalnego składu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi dobrze ale moje włosy lubią silikony, slsy i nie wiem czy by go przetrawiły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wprost przeciwnie. Łatwo je wysuszyć.

      Usuń
  5. Uzależnilam swoje wlosy od slsow, nie wiem czy dalby rade w moim przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można im zrobić odwyk.

      Moim dobrze zrobiło odstawienie "mocnej chemii", suszarek i prostownic. Zmieniły się - bardzo na plus.

      Usuń
  6. Ciekawy szampon a marki nie znam. Fajnie, że masz dostęp do salonu gdzie używa się natury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! To był dla mnie wielki plus. :-)

      Usuń
  7. Staram się kupować kosmetyki jak najbardziej naturalne, i bardzo się cieszę, gdy dowiaduję się o kolejnych możliwościach :) Teraz przerzucam się na ziołowe mydełka, zobaczymy jak je odbiorą moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo. Od kilku lat kupuję niemal wyłącznie takie i efekty są widoczne i odczuwalne.

      Mydełka naturalne bardzo lubię. :-)

      Usuń
  8. NIgdy nie spotkałam kosmetyków tej marki.Ciekawa jest idea tego nasionka w butelkach. Coś dla ogrodników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z nasionkiem jest bardzo ciekawy, choć powinna być też jakaś instrukcja, gdzie to drzewko wysiewać, żeby miało szansę wyrosnąć i przetrwać.

      Usuń
  9. Gdyby nie to, ze w kolejce czekają u mnie już trzy szampony, to pewnie skusiłabym się jeszcze na ten ;) Uwielbiam naturalne produkty, a szczególnie te, które działają jak ten! A to wszystko jeszcze zapakowane w takie estetyczne opakowanie, kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)

      Też mam całą kolekcję szamponów ostatnio.

      Usuń
  10. Cholera chciałam zobaczyć całą butelkę, ale przysłoniłaś chwastami :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to kwiaty są! :-)

      Cała butelka jest np. tutaj http://organicsbeauty.pl/oferta/wszystkie-produkty/purple-rose-shampoo-400ml/

      (Z tym, że ja miałam mniejszą wersję!)

      Usuń
  11. Nawet ciekawy produkt, chętnie wypróbowałabym go na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawy. I ładnie pachnie. :-)

      Usuń
  12. Pierwszy raz widzę ten szampon, nigdzie go jeszcze nie spotkałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go nie spotkałam nigdzie stacjonarnie... Ale może gdzieś jest?

      Usuń
  13. Szkoda, że nie jest do moich włosów... wspaniała idea z tymi biodegradowalnymi opakowaniami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne zdjęcia :)
    Firmy nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-)

      Nie znasz? Jak to możliwe? ;-D

      Usuń
  15. Nie znam firmy, ale ich polityka wydaje się bardzo interesująca, nasionka w opakowaniu szamponu, no no ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam do czynienia nigdy z tą firmą :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś go używałam, muszę przyznać, że bardzo lagodny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, szampon po którym nie trzeba odżywki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny, mi też się spodobał i chętnie bym poznała :). Strasznie fajny pomysł mieli z tym nasionkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też spodobał ten pomysł. :-)

      Usuń
  20. Ciekawe czy rzeczywiście wpływa na przedłużenie koloru ;) Farbując włosy na odcienie czerwieni, niestety jestem zmuszona często je farbować, bo szampony, te przedłużające kolor, niekoniecznie tak działają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi to powiedzieć, farbuję henną BAQ, która i tak jest bardzo trwała.

      Usuń
  21. nie znam ale bardzo mnie zaciekawiłas:)

    OdpowiedzUsuń
  22. piękne zdjęcia! od razu zaciekawił mnie produkt :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy szampon, piękne zdjęcia mu zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  24. 97% naturalnych składników to bardzo duzo!
    Ja wlasnie uzywam marki Less is More, które pozbawioan jest wszelkiego syfu - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam jej jeszcze, a bardzo jestem ciekawa.

      Usuń
  25. Zapisuję bo z moją skleroza różnie bywa ;)

    OdpowiedzUsuń