Henna z ELD

To była moja pierwsza henna i przez kilka lat byłam jej całkowicie wierna. Farbowałam włosy henną w odcieniu "Chna" (czyli czystą henną, 100% lawsonia inermis) i byłam zadowolona. A potem wpisałam "henna" w wyszukiwarkę i "się zaczęło"...


Ale to temat na inny post. Chyba dołączę do blogerek opowiadających swoje "włosowe historie" i opowiem swoją, w której słowo "henna" zostanie odmienione przez wszystko, przez co da się odmienić rzeczownik. ;-)

Napisałam już trochę o hennie i pewnie napiszę więcej, a wszystkie te posty można znaleźć tutaj.

Dziś skupię się na hennie z ELD, która jest chyba najpopularniejszą "czystą henną" w Polsce. Choć zapewne nie dorównuje popularnością "pseudohennom" w tubkach i słynnej "hennie bez henny" do brwi i rzęs.

Te papierowe saszetki z hinduską pięknością pamiętam jeszcze z czasów szkolnych i studenckich. W tamtych czasach były bardzo popularne. Kiedy dziewczyny zaczynały farbować włosy na studiach (w młodszym wieku na ogół było to wtedy źle widziane), kupowały właśnie saszetki ELD, bo były najtańsze.

Ja ich nie kupowałam. Były takie tanie i miały takie "peerelowskie" opakowania... Podobnie jak większość społeczeństwa wierzyłam, że lepsze są pięknie opakowane, reklamowane farby i szampony koloryzujące. Jednak okazało się, że przy moich skłonnościach do alergii mogę o nich zapomnieć i tak też zrobiłam. ;-)

Dopiero  w wieku zdecydowanie dorosłym polecono mi je, jako świetny, nieuczulający i wzmacniający środek do włosów i zaryzykowałam. Kupiłam saszetkę i zastosowałam zgodnie z instrukcją, czyli rozmieszałam proszek z gorącą wodą (miała mieć 70 stopni, ale nie miałam termometru z taką miarką, więc po prostu odczekałam chwilę po zagotowaniu wody) "do uzyskania konsystencji śmietany". Następnie, kiedy mieszanka ostygła do temperatury ciała nałożyłam ją na włosy na około 30 minut, a potem wpłukiwałam. Na koniec, nadal zgodnie z instrukcją, myłam włosy szamponem. Nie zawsze z zalecanym ekstraktem z henny. ;-)

Efekt mnie zachwycił. Nie dość, że miałam nowy, ładny kolor włosów, to jeszcze nabrały one połysku i było ich jakby więcej. Co prawda trochę przesuszone, ale i tak było świetnie. Miałam przyciemnione, rude włosy - rewelacja!

Cieszyłam się tym przez wiele lat, a mimo to kiedy dziś patrzę na zdjęcia z tamtych czasów, nie rozumiem, czym się tak zachwycałam?

Miałam bardzo suche włosy i choć henna nadała im ciekawszy kolor niż miały wcześniej i dodała objętości, ciągle były suche i "strzechowate".

Wina henny z ELD?

Trudno to stwierdzić. Żyłam wtedy we "włosowej nieświadomości" i cała pielęgnacja moich włosów była po prostu nietrafiona. Myłam je silnymi detergentami, używałam odżywek z silikonami, które dawały efekt doraźny, ale na same włosy były marne. Kładłam hennę na takie "nasilikowane" włosy, a zaraz potem myłam "ostrym" szamponem i znowu nakładałam silikony (tak, na taką świeżo zrobioną hennę). Do tego jeszcze używałam suszarki i prostownicy. Czemu się dziwić?

Nie wiem, na ile wpływał na to sam sposób przygotowywania henny - żadnych dodatków, które "obudzą" barwniki, brak czasu, żeby henna dojrzała - nawet nie wiedziałam, że powinna dojrzeć. I wiem, że niewielu osobom pół godziny wystarczyłoby, żeby henna porządnie chwyciła (mnie wystarczyło, bo moje włosy są żarłoczne i wszystko szybko wciągną).

Jednak nawet z moich włosów tak stosowana henna szybko się wypłukiwała - po miesiącu miałam jej na włosach jeszcze tyle, żeby było widać odrosty, ale na pozostałej części włosów kolor był widocznie wyblakły.

Myślę o przetestowaniu tej henny na "obecnym stanie" włosów i zrobienie jej "po amerykańsku". Z sokiem z cytryny, wielogodzinnym dojrzewaniem i bez mycia szamponem (może się uda?).

Myślałam, żeby zrobić to przed napisaniem tej recenzji, ale sądzę, że właśnie tak stosuje tę hennę  większość jej użytkowniczek, więc skupiłam się na tych "wieloletnich" (około 6-7 lat!) doświadczeniach z henną z ELD, której, jak łatwo policzyć, zużyłam tak parę kilo. ;-)

Planuję zrobić eksperyment z "dzisiejszym" użyciem tej henny - specjalnie dla bloga! ;-) Wtedy będę mogła ocenić, jaka jest jakość proszku z ELD w porównaniu do innych form, których hennę stosowałam już "po amerykańsku". Będę mogła też stwierdzić, czy ELD nie powinno jednak zmienić tej instrukcji na opakowaniu i nie poinformować klientek o tym, co może źle wpłynąć na farbowanie włosów. Nie stwierdzę tego jednak z całą pewnością, bo sama nie stanowię reprezentatywnej próby. ;-)

Może któraś z Was ma doświadczenia z tą henną? W jaki sposób ją stosowałyście? Jak wyszło? I w ogóle, jakie wrażenia?

28 komentarzy:

  1. Faktycznie odmieniłaś hennę przez przypadki :D Jestem ciekawa Twojej próby ELD 'po amerykańsku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprędko się odbędzie. Własnie pofarbowałam włosy henną z tureckiego marketu (tekst o niej wkrótce!) ;-)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa efektów, bo dla mnie henna jest czarną magią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty widać np. tutaj:
      http://unaweblog.blogspot.com/2012/09/farbowanie-wosow-henna.html
      (Włosy zaraz po hennie, bez żadnej odżywki, oleju, itp.)
      i tutaj: http://unaweblog.blogspot.com/2012/09/henna-i-nowe-odkrycia.html

      Usuń
  3. Ciekawa jestem rezultatu - ja sama nigdy henną włosów nie farbowałam i dowiedziałam się o takich cudach dopiero niedawno - przez blogi i fora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie farbuję niczym innym. Bardzo lubię hennę i inne skarby "Indii"! ;-)

      Usuń
  4. Wow! Brzmi na prawdę zachęcająco :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się nie bawiłam jeszcze hennami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie stosowałam, czekam na dalsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za komentarz.A wiesz, jakoś zasiedziałam się wtedy, lubię dłużej w nocy pobyć w sieci:) W ciągu dnia nie mam na to czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zdarzyło mi się zastowsować hennę, byłam zadowolona z efektu, niestety później już nie, podobno na włosy, które miały kontakt z farbą się jej nie nakłada, a ja nie wiem ilu tygodniowa przerwa musi być od farbowania.

      Usuń
  8. Też kojarzę tę hennę. Jak chodziłam do przedszkola, to wracając, często wstępowałam z mamą do sklepu chemicznego i tam widywałam te cuda;) Mam ogromny sentyment do tego produktu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;-)
      Później odkryłam lepsze.
      Zrobiłam na blogu cały dzieł "Henna" i tam o nich będzie!

      Usuń
  9. Ja mam bardzo dziwne włosy, przed ciążą kręcone po ciąży zrobiły się proste ;( Są z natury suche, kiedyś farbowałam, ale nie henną i przestałam bo szczota z włosów się zrobiła, obecnie nie robię nic i są lśniące, a mój kolor mi odpowiada, ale co będzie jak zacznę siwieć???? aż się boję myśleć o tym, bo wtedy trzeba będzie farbować, ja nawet nie wiedziałam, że są henny do włosów, myślałam, że tylko odo brwi i rzęs, bo kiedyś takową stosowałam, ale brwi zaczęły wypadać i zaprzestałam... czy to możliwe, że od henny brwi wypadają????
    Super post, wiele można się dowiedzieć, czekam na Twój eksperyment!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W hennie do brwi i rzęs (tej najpopularniejszej) w ogóle nie ma henny! ;-) Może dlatego brwi zaczęły Ci wypadać?
      Henna moim (straszliwie porowatym) włosom nadaje połysk (względny, takiego, jak mają "gładkowłose" dziewczyny chyba nic nie da), odżywia je i przeciwdziała wielu chorobom skóry głowy. Teraz jest dostępne wiele kolorów naturalnych farb do włosów, tylko trzeba zwracać uwagę na skład.
      Mogę napisać post o składnikach naturalnych farb do włosów i na co zwracać uwagę, kupując taką farbę! :-)

      Usuń

  10. hi hun,
    I really like your blog and your style..so nice!
    New follower there,
    If you want I'm waiting for you on my blog!

    kiss jexika lyter


    http://deliciousmakeupfashion.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam , i ogólnie nie używałam henny do włosów , jedynie co to używam henny z venity do brwi i czasami rzęs , a na włosy tradycyjnie farbę trwałą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra henna jest trwalsza niż farby. ;-)
      A ta do brwi i rzęs to nie za bardzo henna... (zobacz skład ;-P).

      Usuń
  12. Nigdy nie używałam henny, a o hennie na włosach dowiedziałam się nie dawno właśnie dzieki blogom :) Jednak jestem ciekawa Twojej próby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próby z modyfikacją?
      Bo jeśli chodzi o moje eksperymenty z henną, to jest już ich trochę na blogu, o tutaj:
      http://unaweblog.blogspot.com/search/label/henna

      Usuń
  13. Henna to zło w negatywnym tego słowa znaczeniu. Farbowałam nią włosy jeszcze w podstawówce...Pamiętam, że tylko podbijała kolor włosów, a najgorsze było to, że aby sie jej pozbyć trzeba było czekać aż włosy odrosną -farba na niej nie siada.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam pytanie, jakie miałaś naturalne włosy? czy na kolorze taki mysi szatyn dałoby się henną zrobić rudy?

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaintrygowała mnie ta henna :)
    Mam pytanie, czy po tej hennie kolor wyjściowy wpada bardziej w czerwień, czy pomarańcz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie siedzę sobie z tą henną na głowie ;) To już moje drugie hennowanie, pierwsze również odbyło się po "amerykańsku" i kolor wyszedł piękny - naturalnie pomarańczowy. Włosy były wyraźnie grubsze, bardziej sypkie.. Dopadł mnie jednak przesusz, co wraz z ohydnym zapachem przy każdym poceniu się (a pocę się codziennie, ponieważ trenuję)przyczyniło się do mojego zniechęcenia się.
    Teraz jednak wiem, jak walczyć z przesuszeniem końcówek, a do mieszanki dodałam łyżeczkę cynamonu, który świetnie zniwelował zapach ziół, którego tak nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja mama używa tej henny odkąd pamiętam... Na pewno więcej niż dwadzieścia lat. A ponieważ moja mama nie używa żadnych odżywek ani nie robi żadnych zabiegów chemicznych na włosy, to chyba można ocenić wpływ tej henny - jest bardzo dobry. Kolor daje świetny, bardzo intensywny, włosy są błyszczące. Moja mama twierdzi, że od henny włosy są jakby grubsze i bardziej puszyste, przez wydają się gęstsze. Jej włosy są z natury cienkie i delikatne.

    Moim zdaniem ta henna jest bardzo dobra, tylko że może nie współgrać dobrze z oblepiającymi składnikami - moja mama za wszelką cenę unika odżywek, szamponów z odżywką itp. bo twierdzi, że od tego włosy jej oklapują i henna nie łapie. No i kolor, jak to henna - na włosach jasnych lub siwych wychodzi intensywny, na ciemnych nie, a ludzie często o tym zapominają, nakładają hennę czerwoną na ciemne włosy a potem są niezadowoleni, że nie wyszły płomiennorude. No i najlepsze, że produkt się nie zmienia od tylu lat! :) Mama przyrządza klasycznie, z tym że zalewa hennę wrzątkiem i czeka aż przestygnie, nakłada ciepłą.

    Ja kiedyś eksperymentowałam z henną eld, ale przy moich długich i dość gęstych włosach miałam ogromne trudności z wypłukaniem drobinek henny po farbowaniu. Poza tym lubię często zmieniać kolor, a z moich rozjaśnianych włosów henna trudno schodzi.

    Aha, i dla osób, które by chciały spróbować tej henny - radzę nie poddawać się, jeśli po pierwszym farbowaniu kolor wyjdzie mało intensywny, na początek czasem trzeba zafarbować dwa razy, warto też wydłużyć czas trzymania na włosach, idealnie zostawić na noc.

    OdpowiedzUsuń