Haul: Nowości Neobio i Luvos

Ostatnio dużo pracowałam i nie miałam czasu na przyjemności. Czas to sobie odbić i uzupełnić zapasy. :-)


Chwaliłam się już nowościami z Lily Lolo, dziś pokażę Wam nowości pielęgnacyjne Neobio i Luvos ze sklepu Naturvita.

O obu tych markach dowiedziałam się właśnie z blogów – głównie z bloga Limonki i Agulkowego Pola. Dzięki Limonce poznałam też pierwsze kosmetyki Neobio i marka ta ostatnio skolonizowała moją łazienkę. :-)

Pisałam już o żelu pod prysznic i balsamie do ciała Neobio. Obecnie używam jeszcze kremów i kosmetyków do włosów. Okazały się bardzo dobre (recenzje już wkrótce), a tymczasem w kolejce czekają już bezzapachowy szampon i Regenerująca odżywka do włosów zniszczonych, bo moje włosy jeszcze nie wróciły do siebie po zimie, a teraz słońce je praży... Na suchych włosach łatwo o zniszczenia.


Do szamponu przekonał mnie opis na stronie sklepu: Bezzapachowy szampon na bazie łagodnych substancji myjących. Oczyszcza i pielęgnuje nie powodując podrażnień. Zawiera wyciąg z bio aloesu, który jest odpowiedni dla skóry wrażliwej. Arginina poprawia mikro-krążenie, wzmacniając cebulki włosów i odporność skóry głowy. Roślinna gliceryna zwiększa poziom nawilżenia i wygładza włosy, ułatwiając rozczesywanie. Szampon polecany do codziennego stosowania.

Odżywka zawiera wyciągi z organicznej lilii i nasion drzewa Moringa. Jak zapewnia sprzedawca: dodaje objętości i odżywia osłabione włosy. Wyciąg z nasion brokuła przywraca włosom blask, wygładza strukturę, ułatwiając rozczesywanie. Olejek jojoba i masło shea nawilżają oraz przywracają elastyczność. 

Szampon zawiera delikatne detergenty i naturalne składniki.

Obecnie używam szamponu z tej serii, więc myślę, że odżywka dołączy do niego i sprawdzę, jak sobie radzą w parze.

Obydwa kosmetyki mają  certyfikat NaTrue. Są też wegańskie, co dla mnie ma znaczenie, choć nie unikam w kosmetykach wszystkich składników pochodzących od zwierząt, tylko tych, które pochodzą od martwych zwierząt. Jednak certyfikat Vegan jest dla mnie gwarancją, że produkt jest wolny od takich substancji.

Obydwa kosmetyki nie zawierają też glutenu i laktozy – to może być informacja przydatna dla osób, które unikają tych składników.

Marka Luvos ciekawiła mnie już od dłuższego czasu z uwagi na glinkę, którą zawierają wszystkie kosmetyki Luvos. Jest to naturalny less, będący mieszanką minerałów i pierwiastków śladowych, którego lecznicze właściwości zostały odkryte już pod koniec XIX wieku. 

Bardzo lubię glinki wszelakie. :-) W końcu musiałam więc wypróbować oparte na glince kosmetyki. Szczególną ochotę miałam na Krem oczyszczający skórę z glinką mineralną, który chwaliło wiele blogerek.


Początkowo, gdy przeczytałam, że zawiera glinkę o absorpcyjnych właściwościach, która pochłania nadmiar sebum, uznałam, że nie jest dla mojej cery, ale postanowiłam go wypróbować, kiedy Limonka, Łucja i Aga, zapewniły, że nie wysusza ich skóry, choć, z tego, co piszą, nie mają skóry przetłuszczającej się.

Pozostałe kosmetyki to „zestaw zapoznawczy”, pozwalający sprawdzić produkty Luvos. Zawiera trzy maseczki (z olejem sojowym, migdałowym i z pestek brzoskwini), dwa produkty w mniejszych pojemnościach (po 30 ml szamponu z glinką i balsamu do ciała) oraz próbki.


Szampon zainteresował mnie ciekawym, delikatnym składem i zawartością glinki, która podczas mycia lekko peelinguje skórę głowy. Balsam, poza tym, że zawiera glinkę ma w składzie także olej marula. Chętnie się przekonam, jak się sprawdzą.

Zestaw „zapoznawczy” tych kosmetyków wydaje mi się ciekawym pomysłem – daje możliwość przetestowania kosmetyków i przekonania się, czy warto kupić pełnowymiarowe opakowania. Chętnie korzystam z takich rozwiązań w przypadku droższych kosmetyków. Mając skórę skłonną do alergii i podrażnień wolę wiedzieć, czy nie trafię na coś, co do niczego mi się nie przyda. Dobrze jest też móc sprawdzić, czy produkt dobrze służy i rzeczywiście jest wart swojej ceny.


Kosmetyki Luvos również nie są testowane na zwierzętach, co więcej – są wegańskie.

Kosmetyki Neobio i Luvos są naturalne, zawierają wiele cennych składników pochodzących „z przyrody”. Natomiast nie zawierają syntetycznych barwników i substancji zapachowych, parabenów i pochodnych ropy.


Już wkrótce podzielę się z Wami opinią na temat masek, bo zapewne je zużyję najszybciej. :-)


32 komentarze:

  1. Ojej, nawet nie wiedziałam, że NeoBio zmieniło opakowania swoich kosmetyków. Miałam kiedyś żel pod prysznic tej marki (chyba z rok temu...? albo jeszcze dawniej - czas tak szybko leci) z pomarańczą i chilli, ale był w zupełnie innej buteleczce.
    Będę czekać na Twoją opinię o kremie do mycia Luvos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie znałam tych kosmetyków w poprzedniej wersji opakowań.

      Krem jak na razie spisuje się bardzo dobrze!

      Usuń
  2. bardzo fajne opakowania i zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny ten „zestaw zapoznawczy”, każda firma, która ma droższe kosmetyki powinna mieć w swojej ofercie również miniatury. O ile tańszy szampon można zużyć do prania, a kremem posmarować ręce, to z droższych szkoda, a jak używać gdy okaże się, ze jednak nie służą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się na te kosmetyki skusić :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej marki.
    Za to bardzo podobają mi się zdjęcia nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. będę wypatrywać opinii na temat kosmetyków luvos :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobają mi się opakowanie NeoBio, ale nie miałam jeszcze okazji je wypróbować, Luvos też jest dla mnie kompletnie nieznaną marką - piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam z Luvosa krem nawilżająco-rewitalizujący z glinką mineralną, ale nie specjalnie się sprawdził, tzn nic nie popsuł, ale też nie pomógł. Odżywkę do włosów NeoBio własnie kończę i jestem bardzo zadowolona, włosy fajnie pachną i są mięciutkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam tego kremu, ale z odżywki Neobio, którą mam teraz, też jestem zadowolona.

      Usuń
  9. nie znam marek owych, na recenzje maseczek więc czekam;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kończę właśnie tubkę kremu myjącego Luvos i potwierdzam, że nic a nic nie wysusza. Krem jest bardzo delikatny, ładnie pachnie, pozostawia skórę gładką i mięciutką. Nie jest to na pewno silny zmywak, jak można by się spodziewać po produkcie z glinką. Mnie to nie przeszkadza, bo wszelkie żele i kremy do używania z wodą służą mi do mycia twarzy rano oraz domywania buzi po wcześniejszym demakijażu płynem micelarnym.
    Jedyne minusy to wysoka cena i bardzo mała pojemność. U mnie tubka wystarczyła na ok. miesiąc stosowania dwa razy dziennie.
    Mam też maseczkę nawilżającą z olejkiem migdałowym, ale jeszcze nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego zniknął mój komentarz z opinią nt kremu Luvos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafił do spamu. Właśnie go stamtąd wyciągnęłam. :-)

      Usuń
  12. Marka Luvos mnie zaciekawiła, nie znałam jej wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  13. moją naprawdę ciekawe opakowania, zachęciłaś mnie do zakupu bynajmniej jednego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tych produktów, firma jest mi również nie znana. Dzięki tobie udało mi się je poznać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe nowości.:) Napisałam już, bo po prostu uważam swoje testowanie tego bubla za zakończone. :) Odpisałam na swoim blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam w ogóle tych kosmetyków. Chętnie się kiedyś z nimi zapoznam :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie słyszałam o tych kosmetykach, ale brzmią ciekawie. Muszę sobie informacje o nich poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne zakupy poczyniłaś. Uwielbiam kosmetyki Luvos. Maseczki są świetne, mam nadzieję, że też się u Ciebie sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem bardzo ciekawa Luvos, już od dłuższego czasu kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam tych marek. Wyglądają bardzo interesująco. Ciekawa jestem tego szamponu i odżywki.
    :*.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super nowości, nie miałam niestety żadnej z nich :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie słyszałam o tych firmach:) Fajnie, że czasem można coś zupełnie nowego znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń